- Siedzę tu taki bezradny, bo obrzucony przez tą panią - że tak powiem - odpadami organicznymi. Nie wiedzieć, z jakiego powodu. Ja wyczuwam mniej więcej, w którym momencie to się odbywa, dlaczego przykrywa się własne problemy - "Gazety Wyborczej" i "Krytyki Politycznej", wymieniając moje imię i nazwisko. Sprawa trafi do sądu, oczywiście tą sprawę wygram. Ale cóż z tego, panie redaktorze. Za trzy lata nikt nie będzie wiedział, kto to jest pani Samolińska... - mówił w czwartek w rozmowie z RMF FM o działaczce Partii Razem Justynie Smolińskiej.

Dodał, że cała sprawa jest dla niego kuriozalna. - Skąd w ogóle taki pomysł się bierze. Ja uznaję, że toaleta jest brudnym miejscem, z którego wychodząc trzeba ręce myć, a tej pani nie wiem, co po głowie chodzi. Natomiast, proszę państwa... to nie może tak być. Jeżeli nawet... to było tak, że nas trzymano w tym studio, ja z tą panią rozmawiałem, tak jak rozmawiałem i z lewej strony, i z prawej strony, siedzieliśmy godzinę, o czymś trzeba było mówić. Jeżeli ja cokolwiek niestosownego do tej pani powiedziałem, to należało mi powiedzieć: "Nie odzywaj się do mnie" i do widzenia. Przecież czy ja bym na siłę tą konwersację prowadził? I tak kłopotliwą – dopytywał.

Sprawą zajmie się sąd

W piątek poseł Jakubiak poinformował, że pozywa działaczkę Partii Razem. - Z wielką niechęcią, ale w poczuciu obowiązku złożyłem pozew przeciwko Pani Justynie Samolińskiej. Żądam przeprosin i zadośćuczynienia w wysokości 20 000 zł na rzecz "Stowarzyszenia na rzecz nowej konstytucji" - napisał poseł na Twitterze.

Działaczka oskarża

Justyna Samolińska napisała we wtorek felieton dla portalu Wirtualna Polska, zatytułowany "Obłuda "pornoprawicy". Czekamy na kolejne historie przemocy", w którym oskarżyła posła Kukiz'15 Marka Jakubiaka o składanie niemoralnych propozycji w trakcie jednego z programów telewizyjnych.

"Pamiętam, jak na wieczorze wyborczym w 2015 roku zostałam w studiu telewizyjnym Piotra Kraśki posadzona przy ogromnym stole obok Marka Jakubiaka, który właśnie zostawał posłem. Program był długi, przez większość czasu zaproszeni goście, przedstawiciele komitetów wyborczych (wśród których byłam jedyną kobietą) nie mieli głosu a telewizja transmitowała przemówienia Beaty Szydło i Ewy Kopacz. Znudzony Jakubiak najpierw zaczął z obleśnym uśmiechem pytać, czy nie zimno mi w tej cienkiej bluzeczce, następnie stwierdził z żalem, że program długi, on już wypił całą swoją wodę i poszedłby do toalety, może poszłabym z nim?" - napisała działaczka Partii Razem.

Kukiz broni swojego działacza

Do sprawy odniósł się też lider Kukiz'15 Paweł Kukiz na Facebooku. "Pani Samolińska... Ja rozumiem, że Wy, prawdziwi komuniści, macie dziś problem ze zbokami na lewicy (Jakub Dymek z "Krytyki Politycznej" i Wybieralski z Agory) ale - bez przesady. Z całym szacunkiem, ale w życiu nie uwierzę, że Jakubiak Panią molestował" - napisał lider Kukiz'15. Jego zdaniem, to co wypisuje Samolińska "to albo objaw jakiejś obsesji, albo ogromnej potrzeby zaistnienia". "Nie chciałem tego postu pisać - słowo honoru - ale są jakieś granice absurdu i pomówień" - podkreślił Kukiz.