Przełomowy moment w historii czekolady
Wielkie czekoladowe imperium, duma Brytyjczyków, przechodzi w ręce Amerykanów. Decyzja, co koncern Kraft Foods zrobi z dziedzictwem rodziny Cadburych, wpłynie na polskiego Wedla. To jeden z przełomowych momentów w dziejach najsłynniejszej słodkości świata.
- Oto, kto kupi Wedla
- PO zakaże reklam cukierków
- Słodka rozkosz w nietypowych rolach
- Niebiańsko pyszne małe cudeńka
- Chińczycy wznieśli kopię muru z czekolady
- Wielka fuzja w świecie czekoladek
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Co dalej z polskim Wedlem, dlaczego na świecie może zabraknąć kakao i czy do słodyczy można dodać bekonu i wielbłądziego mleka
Trzeba chronić naszą czekoladę, smak brytyjskiego dzieciństwa. Będziemy o to walczyć do ostatniej krwi - grzmiał jeszcze w grudniu wpływowy mer Londynu Boris Johnson, oddając dramatyczne nastroje mieszkańców Wysp.
Bezskutecznie. Oto bowiem po 185 latach wielkie czekoladowe imperium, jeden z symboli angielskości, jeszcze do niedawna należący do rodziny Cadburych - to oni wpadli na pomysł sprzedawania czekoladek w pudełkach, zapoczątkowując w ten sposób trwający już ponad 150 lat szał walentynkowy - przechodzi w ręce firmy Kraft Foods, amerykańskiego giganta spożywczego. Operacja ta ma olbrzymi wpływ także na polski rynek. Komisja Europejska wydała na nią bowiem zgodę tylko pod warunkiem, że połączona firma sprzeda należącego do Cadbury polskiego Wedla. Gdyby tak się nie stało, zmonopolizowałaby nasz rynek czekolady - do Krafta należy bowiem również marka Milka.
Jesteśmy w tyle!
U nas jednak sprawa nie budzi tak gorących emocji jak na Wyspach, wszak rodzina Wedlów straciła kontrolę nad firmą już w 1959 roku i mimo wieloletnich sporów sądowych nie udało jej się odzyskać w latach 90. Ale nie zmienia to faktu, że jesteśmy świadkami - i nie ma w tym przesady - przełomowego momentu w dziejach czekolady, jednego z najpopularniejszych produktów na świecie. Każdy Polak zjada jej średnio 1,2 kilograma rocznie (razem wydajemy na to około 6,5 miliarda złotych), ale to nic w porównaniu z największymi smakoszami. Przeciętny Szwajcar pochłania 10 razy więcej czekolady niż Polak, niewiele mniej Austriak, Irlandczyk czy Niemiec. Na Europę przypada zresztą blisko połowa światowego spożycia czekolady. Wielbiciele wszelkich słodyczy, czyli Amerykanie, zjadają średnio jedną tabliczkę tygodniowo.
Przemysł czekoladowy to branża, której recesja właściwie nie szkodzi. W USA podczas Wielkiego Kryzysu w latach 30. ogromną popularnością cieszył się kosztujący 5 centów batonik firmy Hershey, który wielu ludziom zastępował obiad. Podczas ostatniego kryzysu na rynek czekolady zadziałał tak zwany efekt szminki, który polega na tym, że gdy nie możemy sobie pozwolić na coś drogiego, pieniądze wydajemy na małe przyjemności. "Kryzys? Jaki kryzys? Rynek czekolady rośnie z roku na rok, ostatnio o mniej więcej 3-5 procent, ale są takie jego segmenty (na przykład praliny), w których notujemy nawet 10-procentowy wzrost" - mówi DGP Marek Przeździak, sekretarz generalny Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco, którego członkowie kontrolują około 80 procent rynku. I dodaje: "Na świecie jest podobnie, a często nawet lepiej, bo są kraje, które dopiero odkrywają czekoladę".
I są to kraje niemałe. W Chinach otwarto właśnie targi World Chocolate Wonderland. Ich główną atrakcją jest 10-metrowa replika Wielkiego Muru. Pekińscy cukiernicy użyli do budowy 80 ton czekolady - minicegły z ciemnej połączono białą czekoladą (ponoć najtrudniej było zrekonstruować zburzony fragment konstrukcji), a obok, na czekoladowych płatkach, ustawiona jest również w 100 procentach czekoladowa miniarmia słynnych 560 terakotowych żołnierzy.
"W naszym kraju nie mamy specjalnie długiej tradycji jedzenia czekolady. Do niedawna podawało się ją właściwie tylko dzieciom. Chcemy to zmienić" - mówi Tina Zheng, główna menedżerka targów. Podobnie w Indiach, gdzie do niedawna rynek słodyczy, szczególnie kupowanych w okresie świątecznym, zdominowany był przez lokalne specjały zwane mithai, a teraz zwłaszcza młodzi ludzie porzucają je na rzecz czekolady.
Rosnąca popularność czekolady w krajach, w których mieszka co trzeci mieszkaniec naszej planety, sprawia, że - jak mówi Marek Przeździak - ceny kakao na świecie są najwyższe od 30 lat (około 3,5 tysiąca dolarów za tonę). Częściową odpowiedzialność za to ponoszą spekulanci, którzy w czasie kryzysu przerzucili się z rynku finansowego na surowcowy.
czytaj dalej





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!