Tureccy żołnierze przekroczyli w środę w dwóch miejscach granicę z Irakiem w poszukiwaniu kurdyjskich separatystów, którzy zaatakowali posterunki graniczne zabijając ponad 20 żołnierzy - podały źródła wojskowe. Trwają bombardowania kryjówek rebeliantów.

We wtorek wieczorem co najmniej 24 tureckich żołnierzy zostało zabitych, a kilkunastu rannych w kilku równoczesnych atakach kurdyjskich separatystów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) na posterunki wojskowe na południowym wschodzie Turcji, przy granicy z Irakiem. Ataki zostały przeprowadzone w miejscowościach Cukurca i Yuksekova w prowincji Hakkari.

Tureckie władze oficjalnie nie potwierdziły do tej pory doniesień o rozpoczętej w środę operacji. Jednak dowódca sił zbrojnych, a także szefowie MSW i resortu obrony udali się na pogranicze turecko-irackie - podała agencja Associated Press. W związku z atakami premier Recep Tayyip Erdogan odwołał wizytę w Kazachstanie, a minister spraw zagranicznych Ahmet Davutoglu - w Serbii.

Według agencji AFP, operację w Iraku prowadzą komandosi w sile batalionu, którego liczebność w Turcji wynosi zwykle między 600 a 1000 ludzi. Turecka telewizja NTV poinformowała, że tureccy żołnierze wkroczyli na terytorium Iraku na głębokość około 4 kilometrów. Trwa artyleryjski ostrzał kurdyjskich baz wzdłuż granicy.

Po raz ostatni Turcja przeprowadziła dużą operację lądową w Iraku w 2008 roku. Według obserwatorów wtorkowe ataki to drugie pod względem liczby ofiar od czasu rozpoczęcia przez PKK w 1984 roku walki o secesję terenów zamieszkanych przez Kurdów w Turcji. W 1993 roku rebelianci zabili 33 nieuzbrojonych żołnierzy. PKK nasiliła od lata swe ataki, na co Turcja zagroziła działaniami wojskowymi przeciwko bazom tej organizacji w irackim Kurdystanie.