W czasie audiencji dla osób chorych i niepełnosprawnych, przybyłych do Watykanu w związku z Rokiem Miłosierdzia, Franciszek podkreślił: Pomyślmy o księdzu, który się broni "nie mogę przyjąć wszystkich, bo nie wszyscy są zdolni do tego, by zrozumieć". To ty nie rozumiesz tego, co powinien rozumieć ksiądz, wspomagany przez świeckich, katechetów i ludzi, to znaczy pomagać zrozumieć, czym jest wiara, miłość, różnice, jak być przyjacielem.

Papież uznał, że to, iż ludzie niepełnosprawni niekiedy nie są dobrze przyjmowani w kościele i czują się w nim źle, o czym mówiła mu podczas audiencji młoda kobieta na wózku, jest niedopuszczalną dyskryminacją.

Franciszek potępił zachowanie tych księży, którzy ludziom z różną niepełnosprawnością mówią, że nie mogą przychodzić na katechezy, tłumacząc: ta parafia jest dla tych, którzy są do siebie podobni, którzy się nie odróżniają od innych.

Czy taka parafia jest dobra, czy nie? - pytał papież. Gdy usłyszał gromkie no, oświadczył: Co powinien zrobić proboszcz? Nawrócić się.

Franciszek mówił, że księża powinni pomagać niepełnosprawnym wiernym przygotować się do komunii, na przykład osoby głuche muszą mieć taką możliwość dzięki językowi migowemu.

Jeśli jesteś inny, także ty masz szansę być lepszym. Odmienność nie oznacza, że ten, kto ma pięć zmysłów, które funkcjonują dobrze, jest lepszy od tego, kto jest na przykład głuchoniemy. Wszyscy mają takie same szanse, by rozwijać się, kochać Pana, zrozumieć doktrynę chrześcijańską, wszyscy mają tę samą możliwość przyjęcia sakramentów. Zrozumiano? - powiedział papież.

W niedzielę przed południem Franciszek odprawi mszę dla chorych i niepełnosprawnych na placu Świętego Piotra.