PiS i PO zdobyłyby po 30 proc. głosów, gdyby wybory samorządowe odbyły się w ostatnią niedzielę. To oznacza wzrost o odpowiednio o 2 pkt. proc. i 1 pkt. proc. Pozostałe partie -  tracą. Najwięcej komitety lokalne i, jak na razie, w całym kraju popiera je 9 proc. badanych.

To z jednej strony efekt urealniania wyników, a z drugiej faktu, że komitety lokalne nie uczestniczą w kampanii centralnej.

Ale spadki zanotowały także SLD - do 9 proc. (w dół o 1 pkt. proc.) i PSL - do 7 proc. (w dół o 4 pkt. proc.).

Gdyby utrzymała się taka dominacja PO i PiS, oznaczałoby to, że w niektórych województwach jedna z dwóch największych partii będzie miała samodzielną większość i nie będzie potrzebowała mniejszego koalicjanta. W innych zaś nie uda się stworzyć dwupartyjnej koalicji, co oznacza konieczność trudnych ustępstw, informuje także "Rzeczpospolita".

Niezdecydowanych było 10 proc. badanych, co oznacza wzrost o 3 pkt. proc.

Sondaż przeprowadzono pod koniec zeszłego tygodnia. Próba liczyła 1,1 tys. osób.