Kilkanaście razy sparaliżował Poznań
Poznańskiej policji udało się zatrzymać 47-letniego dowcipnisia, który w przeciągu dwóch lat paraliżował poznańskie instytucje 19 razy informując o podłożonej bombie. "Dobrze, że autor tych niewybrednych żartów został zatrzymany i nie będzie dłużej niepokoił mieszkańców Poznania" - powiedział DZIENNIKOWI podinspektor Andrzej Borowiak.
- Zatrzymano sprawcę alarmu bombowego
- Zabójca z Wielkopolski wymknął się policji
- Z nudów poinformował o podłożonej bombie
- Bomba na Stadionie Narodowym
- Spał na wersalce wspartej na bombach
- Policja szykuje antyrządowe demonstracje
- "Bomba" na polskim lotnisku - z miłości
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak udało nam się dowiedzieć, w przeciągu dwóch lat swojej "działalności" Wojciech L. dwukrotnie utrudniał życie pracownikom urzędu miejskiego, dzwonił także do szpitali, centrów handlowych oraz szkół.
"Od początku wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z dorosłym człowiekiem. Na szczęście jego pomysły nie stanowiły wymiernego zagrożenia, ponieważ nigdy nie znaleziono żadnych ładunków w miejscu ich rzekomego podłożenia. Los zatrzymanego zależy teraz od sądu. Jeśli zdecyduje się uwzględnić straty finansowe, które spowodowały jego głupie żarty, to mężczyzna może mieć duży problem" - poinformował podinspektor Borowiak.
Każda, nawet najbardziej nieprawdopodobna informacja o podłożeniu ładunku wybuchowego, wiąże się z ogromnymi stratami finansowymi. Ewakuacja mieszkańców, wezwanie odpowiednich służb, zmiany w ruchu drogowym, czy odcięcie gazu to straty idące w dziesiątki tysięcy złotych. Nietrudno policzyć, jakie straty w budżecie spowodowało 19 takich alarmów.
"Najważniejsze, że poczucie bezpieczeństwa zostało przywrócone" - podsumowała poznańska policja.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!