Powieść elektroniczna to nie książka?
Niższa stawka VAT na książki nie będzie obejmować e-booków sprzedawanych w sieci w postaci pliku elektronicznego. - Bo powieść elektroniczna to nie książka - utrzymuje Ministerstwo Finansów. - To absurd - złoszczą się wydawcy.
- Papierowa książka skazana na wymarcie
- E-booki - małe pojemniki na tysiące książek
- Internet sięga po reklamodawców telewizji
- Książki dla bibliotek poszkodowanych w powodzi
- Ukazała się książka Bartoszewskiego "Mój Auschwitz"
- John Irving spotkał się z polskimi czytelnikami
- "BeStia UjarzMiona" - książka o walce ze stwardnieniem rozsianym
- Haruki Murakami o 1984 roku
- Na targach książki we Frankfurcie - największa książka na świecie
- Empik będzie sprzedawał e-książki
- Caine powie całą prawdę o swoim życiu
- Amerykanie pokochali e-booki
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spór o VAT na książki rozgorzał na nowo. Branża wydawnicza śle protesty do resortu, ale powoli przygotowuje się na podwyżkę podatków. Od nowego roku z rynku książek zniknie takie pojęcie jak zerowa stawka VAT na książki i czasopisma specjalistyczne. Mimo apeli ze strony wydawców i instytucji kulturalnych oraz solennych obietnic resortów kultury i finansów nie udało się w Unii wywalczyć utrzymania korzystnego dla Polski zapisu. Od przyszłego roku książki zostaną najprawdopodobniej objęte 5-proc. stawką VAT.
Resort zapowiada, że ulgowa taryfa ma objąć nie tylko tradycyjne wydawnictwa, ale też coraz bardziej popularne w Polsce e-booki, czyli książki elektroniczne. Sęk w tym, że skorzystają z niej tylko tytuły wydane na płytach bądź na innych nośnikach. E-booki kupowane przez internet w postaci zwykłego pliku na taką ulgę już nie będą mogły liczyć. Ich sprzedaż w sieci traktowana jest bowiem jako usługa elektroniczna, a ta jest objęta 22-proc. stawką VAT.
Urzędniczy prawny bubel
Branża potraktowała takie rozgraniczanie jako prawny absurd. – Książka to nie majonez. A tak ją traktują urzędnicy. Jej istotą jest myśl zawarta w słowach, bez względu na to, jak ta myśl zostanie utrwalona: na papierze, na płycie czy w pliku – mówi Wojciech Kuhn, wiceprezes wydawnictwa W.A.B. Do resortu finansów właśnie trafił list Sekcji Publikacji Elektronicznej Polskiej Izby Książki, skupiającej największych dystrybutorów i wydawców treści elektronicznych. Sygnatariusze wskazują, że sprzedaż e-booka w sieci niczym nie różni się od sprzedaży tej samej powieści na płycie czy w księgarni. Wszystkie wydania książki należy traktować jednakowo.
– Podział kultury na analogową i cyfrową jest anachroniczny. Poza tym chcemy walczyć z piractwem. A jak namówić młodych ludzi do legalnego kupowania w sieci, skoro każe się im za to więcej płacić? – pyta Łukasz Gołębiewski, prezes Biblioteki Analiz, firmy specjalizującej się w badaniach rynku wydawniczo-księgarskiego.
Ministerstwo odpiera zarzuty, twierdząc, że rozróżnienie na towar i usługę wynika z unijnej dyrektywy. – Z tej samej dyrektywy wynika również, że obniżonej stawki nie można stosować do usług elektronicznych – tłumaczy Magdalena Kobos, rzecznik resortu finansów.




























~Abgan2010-08-26 00:01
Pani Kobos powinna przeczytać dyrektywę na którą się powołuje jeszcze z 5 razy. Zgodnie z jej interpretacją zakup licencji na oprogramowanie przez internet to usługa elektroniczna i coś innego niż zakup tego oprogramowania w sklepie. Podobnie zapewne z zakupem pietruszki w markecie internetowym - usługa elektroniczna, a nie zakup spożywczy, prawda pani Kobos?
Nie pomyślała pani czasem, że książka to utwór? I że utwór może być eksploatowany na wielu różnych polach (wymienionych w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych)? Zapis elektroniczny i dystrybucja elektroniczna to jedno z pól eksploatacji utworu. Czy może akt kupienia ebooka przez internet na użytek prawa autorskiego jest sprzedażą licencji, a na użytek prawa podatkowego jest usługą elektroniczną? Swoiste dwójmyślenie w prawie. Gratulacje dla pani, pani rzecznik.
Jak to mówił Siara: "A tobie Wąski czasem sufit na głowę nie spadł?"
~1232010-08-25 10:20
Za książki się nie płaci. Trzeba kupić sobie jakiś czytnik np. PDA za 200 zł oraz najlepiej konto na RAPIDSHARE (15-20zł/miesiąc) ... i ściągać do woli. Aha ... nie jest to karalne, ryzykuje się jedynie proces z wydawcą ... ale to malo prawdopodobne bo skąd wydawca wie co ściągamy? (Policja nie może udzielać takich informacji nikomu, nawet jeżeli je posiada).
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!