Kobiety przyjechały z całej Polski, by wyrazić swój sprzeciw wobec propozycji Platformy Obywatelskiej. Wśród protestujących są m.in. pielęgniarki, nauczycielki, panie w mundurach górniczych, marynarskich. Według policji demonstruje ok. 400 - 500 kobiet.

W posiedzeniu Komisji Trójstronnej ma uczestniczyć premier Donald Tusk. W trakcie spotkania, któremu przewodniczy minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz, ma dojść do debaty o projekcie reformy emerytalnej.

Kobiety mają ze sobą kwiaty, m.in. tulipany i goździki, które zamierzają wręczyć premierowi. Trzymają transparenty z napisami "W ramach Donka miłości tyraj do starości", "Praca do 67! Jaka praca - bezrobocie albo głodowy kontrakt do śmierci", "Pracy do śmierci nie", "Ratunek dla ZUS-u, babcie w pracy z przymusu".

Śpiewają: "Wspierajcie Tuska czynem, umierajcie przed terminem", "Donald kochanie, kobiety sprawią Ci lanie". "Żeby Polska dalej rosła, trzeba wodza, a nie osła", "Donald Tusk, gdzie twój mózg".

"Chcemy, aby premier przeanalizował zawody, które naprawdę nie mogą funkcjonować w wieku 67 lat. (...) Już kilkakrotnie zadawaliśmy pytania premierowi, czy sobie wyobraża 67-letnią pielęgniarkę w szesnastej i osiemnastej godzinie pracy? Pan premier nie odpowiedział na to pytanie do dziś" - powiedziała PAP przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych Iwona Borchulska.

Wskazała, że szpital wojewódzki w Tychach wypowiada obecnie umowy o pracę 400 osobom. W zamian proponuje pracę na kontraktach. "Chyba nie idziemy w dobrą stronę, zwłaszcza w kontekście podwyższenia wieku emerytalnego do 67 lat" - zaznaczyła.

Maria Ochman szefowa sekretariatu ochrony zdrowia Solidarności mówiła do zgromadzonych kobiet, że premier powinien prowadzić dialog na temat podniesienia wieku emerytalnego z nimi, a nie z feministkami i kobietami biznesu. "Mówimy +nie+ premierowi, który chce zniszczyć nasze rodziny. (...) Jeśli pan chce decydować o naszej przyszłości, to niech pan zlikwiduje umowy śmieciowe" - krzyczała.

Apelowała o zwiększanie dostępu do tanich kredytów dla młodych Polaków, aby chcieli mieszkać i pracować w Polsce, a nie za granicą.

Zaapelowała także do wicepremiera Waldemara Pawlaka, który do niedawna był przewodniczącym Komisji Trójstronnej: Panie Waldku pan się nie boi, pan walczy o naszą przyszłość!. Zapowiedziała, że protestujący sprawdzą, czy Pawlak będzie równie stanowczy w obronie praw pracowniczych, jak w obronie przywilejów, z których od lata korzysta PSL.

Ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz powiedział dziennikarzom, że nie zgadza się z protestującymi kobietami. Argumentował, że od końca II wojny światowej czas życia kobiet wydłużył się o 15 lat, a wiek emerytalny nie zmienił się. Zdaniem eksperta rozsądnym kompromisem byłoby przyjęcie wieku emerytalnego 67 lat dla osób, które nie czują się na siłach pracować dalej, a zgromadziły już odpowiedni kapitał emerytalny, możliwość przejścia na częściową emeryturę np. na 2 lata przed osiągnięciem 67 lat.

Wiceprezes NBP Witold Koziński powiedział dziennikarzom, że podniesienie wieku emerytalnego jest absolutnie konieczne, nie ma co do tego wątpliwości. "Dyskusja w tej sprawie powinna trwać jak najkrócej" - zaznaczył. Jego zdaniem, jeśli nawet brak porozumienia odbije się na kursie złotego, to będzie to krótkotrwałe. "Mam nadzieję na porozumienie stron" - dodał.

W sprawie zmian przygotowanych przez resort finansów nie ma porozumienia ani w Komisji Trójstronnej, ani w łonie koalicji. Zgodnie ze stanowiskiem przyjętym w środę przez zespół ds. ubezpieczeń społecznych KT, pracodawcy popierają podniesienie wieku emerytalnego, a związkowcy są przeciwni zmianom. Z kolei wobec braku porozumienia z koalicjantem, zarząd PO upoważnił w środę premiera do konsultacji z innymi klubami parlamentarnymi w sprawie zbudowania większości dla reformy emerytalnej.

Zmiany, w kształcie zaproponowanym przez premiera krytykuje PSL. Ludowcy chcą m.in. podwyższenia wieku emerytalnego o 2 lata do 2020 r. - dla kobiet do 62. roku życia, a mężczyzn do 67. - oraz emerytur częściowych i dopłat do kapitału emerytalnego dla matek. Według PSL w grę wchodziłoby także podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat, ale z możliwością wcześniejszego przejścia na emeryturę. Ludowcy proponują też dopłaty do kapitału emerytalnego dla matek wychowujących dzieci.

PO zgadza się na emerytury cząstkowe - tak, aby kobiety po 63. roku życia mogły korzystać z emerytury wcześniejszej, w sytuacji, kiedy np. nie mogłyby pracować w pełnym wymiarze.