Może mieć za to związek z dwoma innymi mordami, których dokonano w tym samym powiecie w ciągu miesiąca.

Ciało Dietera Josefa Przewdzinga znaleziono w jego domu 18 lutego. Rządzący gminą od 1976 r. wójt Zdzieszowic został zamordowany, co potwierdzili eksperci przeprowadzający sekcję zwłok.

Sprawą natychmiast zainteresowali się funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdyż Przewdzing był jednocześnie liderem mniejszości niemieckiej wspierającym ruchy autonomii Śląska.

– Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Wszelkie pytania proszę kierować do rzecznik prasowej prokuratury okręgowej, która nadzoruje śledztwo – powiedziała nam wczoraj rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu komisarz Marzena Grzegorczyk.

Jednak według naszych nieoficjalnych informacji podtekst polityczny tego morderstwa śledczy wykluczyli. Wiążą oni śmierć Dietera Przewdzinga z dwoma innymi brutalnymi mordami, do których doszło w tej samej okolicy.

Kolejną ofiarą był 78-letni mieszkaniec Krapkowic, który zginął 25 lutego. Według ustaleń policjantów został zaatakowany we własnym domu, doznał rozległych obrażeń głowy. Wkrótce po tym morderstwie prokurator rejonowy w Strzelcach Opolskich Henryk Wilusz powiedział "Nowej Trybunie Opolskiej": – Inny sposób działania sprawcy, inne środowisko ofiary sprawiają, że nie ma żadnego wspólnego mianownika ze śmiercią wójta Przewdzinga.

Ale po niespełna dwóch tygodniach miała miejsce kolejna śmierć. Tym razem we własnym mieszkaniu w Zdzieszowicach zginęła starsza kobieta. Znów od ciosów nożem. Wszystkie trzy mordy łączy kilka wspólnych cech: ofiary giną w swoim domu, są osobami starszymi, a narzędziem jest najprawdopodobniej nóż.

– Nie łączymy tych spraw, każde śledztwo jest prowadzone oddzielnie – wyjaśnia rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu Lidia Sieradzka. Jak informuje, dotąd prokuratura nie postawiła nikomu zarzutów, co oznacza, że żadna ze spraw nie została rozwikłana. Zapytaliśmy, ile na terenie działania całej prokuratury okręgowej było w ubiegłym roku zabójstw. – Trzy – wyjaśniła prokurator Sieradzka.

To dokładnie tyle, ile w ciągu miesiąca na terenie tylko jednego powiatu. Takiej serii w historii polskiej kryminalistyki nie było od dawna.