W poniedziałek m.in. w Warszawie i Poznaniu odbył się strajk kobiet - protest wobec możliwego zaostrzenia przepisów dot. aborcji. Akcja miała swój początek w internecie; jej uczestniczki zapowiadały, że nie przyjdą do pracy lub nie będą wykonywać codziennych obowiązków, inne zamanifestowały solidarność ze strajkującymi czarnym strojem.

Abp Hoser powiedział w poniedziałek wieczorem w TVP Info, że - jego zdaniem - choroba dziecka w okresie prenatalnym nie powinna być bezpośrednim zagrożeniem życia, czy zdrowia kobiety. - Nawet, gdy on ma wady chromosomalne lub inne wady genetyczne, które powodują pewną niewydolność, niesprawność. Tak, jak traktujemy dzieci narodzone, obarczone wadami, dziećmi specjalnej troski. Tak samo człowiek w okresie prenatalnym powinien być też przedmiotem specjalnej troski, a nie eliminacji - podkreślił.

Arcybiskup odniósł się także do problemu poczęcia dziecka w wyniku gwałtu. -  Jest to bardzo bolesna sytuacja - ocenił duchowny. Jak dodał, "tych przypadków nie ma wiele". - Z różnych względów: raz, że się rzadziej dużo zdarzają, a po wtóre fizjologia, która jest narażona na tak ogromny stres, działa w sposób przeciwny możliwości zapłodnienia. Wiadomo, że stres, niepokój jest jedną z przyczyn psychologicznych np. niepłodności. W tym wypadku stres jest tak silny, że do zapłodnienia rzadziej dochodzi niż w normalnych warunkach - ocenił Hoser. Jeśli jednak już do zapłodnienia dojdzie, to według abp "jest możliwość urodzenia takiego dziecka". - Przy bardzo intensywnej pomocy psychologicznej, duchowej, ekonomicznej, z perspektywą oddania tego dziecka - mówił abp Hoser.

Jak mówił, poczęte dziecko w wyniku gwałtu nie jest niczemu winne. - Ale istnieje. Jakiekolwiek próby relatywizacji ze względu na warunki poczęcia tego dziecka, czy ze względu na jego stan fizyczny czy zdrowotny powodują, że nikt już nie jest pewny swojego życia - zwrócił uwagę abp Hoser.

Przyznał, że przyglądał się marszowi, który przeszedł w Warszawie. Arcybiskup dopytywany, co by przekazał uczestnikom demonstracji powiedział: "aby przedmiot tych rewindykacji, które niosą lepiej zbadały. Jest mnóstwo przekłamań w tych hasłach, które są ukazywane, jak również mnóstwo nadinterpretacji, które czasami mają cechy histeryczne".

W ocenie arcybiskupa Hosera "Czarny poniedziałek" w Warszawie był "smutny, ponury tak jak pogoda tego dnia. Ciemno, zimno, padający deszcz i jakiś rodzaj zaćmienia. Ja to widzę w tych postawach często, takie zaćmienie, które nie dostrzega takiej istoty zagadnienia" - zaznaczył arcybiskup.

Jak podkreślił, Kościół nie jest za tym, aby karać kobiety za usunięcie ciąży. - Nie wchodzi to w grę. Stawianie kobiety przed trybunałami i roztrząsanie problemów ich sumienia i wewnętrznych uwikłań relacji, w których się znajdują jest rzeczą niewykonalną - stwierdził. Dodał, że Kościół zapewnił rozwiązywanie tego typu konfliktów m.in. dzięki sakramentowi pojednania.

Abp Hoser podkreślił, że obowiązująca ustawa dotycząca możliwości przerywania ciąży niesie ze sobą negatywne skutki. - Narastająca liczba przerywań ciąż z motywów eugenicznych. Diagnostyka prenatalna wykrywa pewne anomalia lub podejrzenia tych anomalii. I nawet w chorobach, które nie są wcale letalne, nie grożą śmiercią dziecka dokonuje się przerwania ciąży, czyli zabicia tego dziecka kalekiego. Ten proces narasta. To proces równi pochyłe - powiedział.