Jest to pierwszy wyraz wyborczego poparcia Trumpa dla Netanjahu w obecnej kampanii, choć we wcześniejszych kampaniach wielokrotnie go popierał. Pytany o izraelskie wybory, prezydent USA dotąd unikał jednoznacznej deklaracji poparcia. Dochodzi do tego po wznowieniu kontaktów między liderami po kilkutygodniowej przerwie.
Trump ostrzegł Netanjahu
Według portalu Axios Trump i Netanjahu ostro pokłócili się podczas czerwcowej rozmowy telefonicznej na temat negocjacji pokojowych z Iranem. Trump miał nazwać izraelskiego premiera "szalonym" i ostrzec go, że Izraelowi grozi izolacja.
Bibi Netanjahu jest premierem-wielkim wojownikiem i jeszcze lepszym partnerem na rzecz pokoju w walce z Islamską Republiką Iranu, z jej 51-letnim hasłem: Śmierć Izraelowi, śmierć Ameryce! Zniszczymy Małego Szatana i Wielkiego Szatana - napisał Trump we wpisie na Truth Social.
Jak dodał, Iran jest obecnie "systematycznie niszczony, zarówno militarnie, jak i finansowo, i jeśli szybko nie zmieni swoich metod, wkrótce dokończy dzieła". Zaznaczył przy tym, że jeśli Izrael będzie miał "niewłaściwego przywódcę, którym byłby ktokolwiek inny niż Bibi", Ameryka będzie musiała wykonać tę pracę sama, a on "nie mam na to ochoty".
Trump chwali Netanjahu
Trump zaznaczył, że Netanjahu był silny w obliczu ogromnego sprzeciwu, w tym wewnątrz kraju. Zwykli mężczyźni i kobiety w takich sytuacjach załamaliby się pod presją - ale Bibi nie załamał się, wręcz przeciwnie, nabrał sił i utrzymuje tę samą siłę do dziś. Właśnie takiego partnera Stany Zjednoczone Ameryki oczekują od Izraela, kraju, dla którego tak wiele zrobiły - podsumował. Zaznaczył, że wpis ten służy jako oficjalne poparcie dla Netanjahu w wyborach 27 października.
Wybory w Izraelu odbędą się we wtorek 27 października. Większość sondaży wskazuje, że na pierwszym miejscu jest opozycyjna centrowa partia Jaszar emerytowanego generała Gadiego Eisenkota. Likud Netanjahu jest jednak tuż za nią, a partie tworzące obecną koalicję rządową mogą liczyć na niemal 50 proc. głosów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
