Sikorski na spotkaniu w Łodzi zwrócił uwagę na potrzebę rozwijania europejskich technologii związanych m.in. z możliwością precyzyjnych uderzeń na dalekich dystansach. Pytany o kwestię zależności technologicznej od USA i doniesień o ograniczeniu Ukrainie dostępu do amerykańskiego systemu Starlink, Sikorski wskazał, że europejskie firmy już pracują nad budową europejskiej alternatywy. Jego zdaniem Elon Musk, właściciel Starlinka, miesza się w politykę innych krajów, a "mieszanie polityk i biznesu zazwyczaj źle się kończy. Muskowi życzę dobrze, jest wielkim wynalazcą, mam nadzieję, że poleci na Marsa - stwierdził szef MSZ.
Amerykanie uświadomili sobie znaczenie Europy
Sikorski ocenił, że w sprawie wojny w Ukrainie, postawy USA i roli Unii Europejskiej w rozstrzygnięciu konfliktu "Europa ma karty". Wskazał m.in. na fakt, że Europa de facto finansuje działanie państwa ukraińskiego, dysponuje zamrożonymi rosyjskimi aktywami, finansuje dostęp Ukrainy do amerykańskiego sprzętu i technologii, a także sama wciąż wspiera Ukrainę bronią i innymi zasobami.
Zdaniem Sikorskiego znaczenie Europy uświadomili sobie Amerykanie, angażując przedstawicieli Europy w spotkania różnych formatów i negocjacje, a także Rosjanie, o czym - jak ocenił - świadczy m.in. atakujące Europę wystąpienie Siergieja Ławrowa na forum ONZ we wrześniu. Oni zauważyli, że nie da się tego rozwiązać tylko porozumieniem z USA, a Europa jest w grze - zauważył.
Jak mówił, by Polska i Europa przez następne lata były bezpieczne, "nie wolno zepsuć Unii Europejskiej". Ona daje nam siłę wobec innych centrów władzy na świecie; możemy występować jak równy z równym, na przykład w negocjacjach handlowych - wskazał.
Polska i Europa powinny korzystać z doświadczeń Ukrainy
Sikorski podkreślił, że Europa względem Ukrainy dalej powinna robić to, co do tej pory - wspierając ją finansowo i sprzętowo. Natomiast by zapewnić sobie bezpieczeństwo, ocenił wicepremier, Polska i Europa powinny budować swoją obronność w oparciu o doświadczenia z Ukrainy - uwzględniając rolę dronów i systemów dronowych na froncie i w strefie przyfrontowej, a także fakt, że obecnie rakietą lub dronem można uderzyć właściwie w dowolny element infrastruktury naziemnej.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
