Dziennik Gazeta Prawana logo

Kumoch: Sprawa Rychlewicza pokazuje, jak polską pomoc Żydom zamieciono pod dywan

11 grudnia 2020, 17:31
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Holokaust
<p>Holokaust</p>/ShutterStock
"Nie znam państwa, którego MSZ był w takim stopniu zaangażowany na rzecz ratowania ludzi" - ocenił dla PAP ambasador Polski w Turcji Jakub Kumoch, odnosząc się do informacji o polskim konsulu Wojciechu Rychlewiczu, który w Stambule podczas II wojny światowej pomagał Żydom.

Historię działalności Rychlewicza w latach sprawowania przez niego misji dyplomatycznej w Turcji podczas II wojny światowej przedstawiły w piątek "Dziennik Gazeta Prawna", a także izraelski dziennik "Israel Hayom". Obie gazety podały, że konsul generalny RP w Stambule Wojciech Rychlewicz wydawał polskie dokumenty tysiącom żydowskich uchodźców, dzięki którym uzyskiwali oni możliwość przedostania się do obu Ameryk i Palestyny.

- powiedział PAP Kumoch, zwracając uwagę, że sprawa ta "pokazuje jak działania polskiej dyplomacji na rzecz ratowania Żydów zamieciono pod dywan".

 - podkreślił ambasador.

"Ładoś nie był wyjątkowy"

Ambasador Kumoch już wcześniej przypominał, że takich dyplomatów jak ambasador RP w Szwajcarii Aleksander Ładoś, który wraz ze współpracownikami w czasie Holokaustu bezinteresownie niósł pomoc Żydom, było więcej. W jego ocenie, pomoc Żydom była wpisana w działania całej polskiej dyplomacji, nie tylko Grupy Ładosia (określanej także jako Grupa Berneńska), w której działał np. konsul Konstanty Rokicki, uhonorowany w ubiegłym roku przez Yad Vashem tytułem Sprawiedliwego.

 - podkreślił Kumoch na spotkaniu, które we wrześniu br. odbyło się w Warszawie w związku z promocją publikacji "Poselstwo RP w Bernie. Przemilczana historia" Danuty Drywy.

 - zaznaczył Kumoch, który w latach 2016-20 był ambasadorem RP w Szwajcarii, gdzie przyczynił się do upowszechnienia wiedzy o zasługach polskich dyplomatów z Szwajcarii.

Dodał też wtedy, że każdy ambasador, który wyjeżdża do państwa, gdzie w okresie Zagłady działała polska placówka dyplomatyczna, powinien zacząć od złożenia wizyty w Archiwum Akt Nowych - to tam może znajdować się wiele dokumentów dotyczących prób ratowania Żydów przez polskich dyplomatów (tak też było w przypadku Rychlewicza). Według niego, niesienie pomocy Żydom przez polskich dyplomatów było systemowe. Każda polska placówka dyplomatyczna, która w latach wojny działała zwłaszcza w neutralnym kraju - jak zwrócił uwagę - będzie miała dokumenty potwierdzające niesienie pomocy Żydom, zagrożonym niemiecką eksterminacją.

- mówił Kumoch.

Do piątkowych informacji o Rychlewiczu ambasador odniósł się również na Twitterze. Podał m.in., że "szef polskiego Konsulatu Generalnego w Stambule, Wojciech Rychlewicz, przeprowadził w latach 1940-41 masową akcję ratowania Żydów, zbliżoną zakresem do operacji Aleksandra Ładosia". Poinformował też, że Rychlewicz jako konsul w Stambule "wkrótce po rozpoczęciu wojny masowo wydawał Żydom zaświadczenia, że są Polakami-katolikami".

- podkreślił.

Dodał też, że operacja ta była wymierzona głównie w państwa obu Ameryk, które w latach 30. wprowadziły kwoty migracyjne i nie przyjmowały Żydów, a także w brytyjską Białą Księgę, która - jak napisał - de facto zabraniała imigracji do Palestyny. wyjaśnił.

Według Kumocha, operacja konsula nie odbyłaby się, gdyby Turcja w 1939 r. uległa niemieckiej presji na zamknięcie polskich placówek.  - dodał Kumoch.

W piątek w Polskim Radiu 24 ambasador zaznaczył też, że nie jest dla niego zrozumiałe to, dlaczego działalność ratunkowa polskiej dyplomacji jest "tak słabo opisana, a ci, którzy ją opisują, spotykają się potem z zarzutem, że przepisują historię czy ją fałszują".

 - zwrócił uwagę.

Ambasador RP w Turcji przypomniał, że dużą rolę w nagłośnieniu działań Rychlewicza odegrał działacz żydowski Bob Meth, który próbował znaleźć polskiego dyplomatę, by zainteresować go tą historią.  - powiedział.

Dodał też, że "dopiero wtedy, jeśli się wysłuchało dobrze tej relacji i porównało podpis na dokumencie, który należy do konsula Rychlewicza, można było czytać w zupełnie innym świetle setki poświadczeń dla osób o nazwiskach typowo żydowskich".

Kumoch, pytany o dalsze losy Rychlewicza, przypomniał, że konsul opuścił Stambuł w 1941 r.  - poinformował.

Ambasador RP w Turcji zwrócił uwagę, że upamiętnienie Rychlewicza "jest zadaniem dla władz lokalnych i krajowych". Przypomnę, że tydzień temu grupa ocalonych przez ambasadora Polski w Szwajcarii Aleksandra Ładosia zgłosiła się do władz m.st. Warszawy z prośbą o nadanie jednej z ulic im. Ambasadora Ładosia i jego konsula Konstantego Rokickiego. Kibicuję im z całego serca, bo są to ludzie w podeszłym wieku i dla nich byłoby to wielką rzeczą" - stwierdził.

Zdaniem Kumocha w tej kwestii potrzeba empatii.  - podkreślił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj