Dziennik Gazeta Prawana logo

Prosowiecki dekret Bieruta wciąż obowiązuje. Politycy nic nie robią

8 maja 2014, 06:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bolesław Bierut
Bolesław Bierut/Wikimedia Commons
Choć dziś świętujemy koniec II wojny światowej, to według obowiązującego prawa Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności powinniśmy obchodzić 9 maja. A to za sprawą dekretu Krajowej Rady Narodowej na czele z Bolesławem Bierutem z 8 maja 1945 roku, która podobnie jak w Związku Radzieckim przyjęła, że Polacy będą świętowali zwycięstwo nad Trzecią Rzeszą i wyzwolenie przez Armię Czerwoną 9 maja.

Zaskoczeni tym faktem politycy - choć minęło 25 lat od obalenia komunizmu - w większości przyznają, że należałoby z tym dekretem się rozprawić. Tak twierdzi między innymi Mariusz Błaszczak z Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem polityka PiS, ustawodawstwo wprowadzone za czasów Bieruta powinno być zniesione, podobnie jak z polskiej przestrzeni publicznej powinny zniknąć komunistyczne symbole czyli na przykład: patroni ulic czy pomniki sowieckich oprawców.

Marek Migalski z Polski Razem Jarosława Gowina uważa, że dekret Bieruta nie ma dla nas większego znaczenia, ale z powodów symbolicznych powinien zostać zniesiony. Jego zdaniem, .

Również lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej Leszek Miller uważa, że coś z dekretem Bieruta powinno się zrobić. W jego opinii, jeżeli po 1989 roku polskie władze Dzień Zwycięstwa obchodzą 8 maja, to powinno się do tego faktu dostosować prawo.

Z kolei Iwona Śledzińska-Katarasińska z Platformy Obywatelskiej przyznaje, że dekret Bieruta, i to nie tylko ten, jest sporym kłopotem dla naszego państwa. Jak wyjaśnia, jest to forma, której nie mamy obecnie w naszym prawodawstwie. Ponadto, zdaniem posłanki PO, trudno sobie wyobrazić, by cały Sejm zajął się zniesieniem dekretu Bieruta i przyjęciem uchwały zobowiązującej świętowanie 8 maja. Iwona Śledzińska-Katarasińska dodaje, że ani 8 ani 9 maja nie jest dla nas powodem do świętowania.

Natomiast Stanisław Żelichowski z PSL uważa, że dekret Bieruta to relikt przeszłości i niekoniecznie posłowie powinni się nim zajmować. Jak wyjaśnia, jest to kawałek naszej historii. - - przekonuje polityk ludowców.

Koniec II wojny światowej nie oznaczał dla Polski wyzwolenia spod okupacji niemieckiej i niepodległości. Polska po zakończeniu działań wojennych na mocy ustaleń na konferencji w Jałcie między Churchillem, Rooseveltem i Stalinem znalazła się w sowieckiej strefie wpływów. Na rzecz Związku Radzieckiego utraciliśmy znaczną część wschodnich terenów, zamieszkanych przez kilka milionów Polaków. Ponadto do 1989 roku w Polsce władzę sprawowali komuniści, którzy byli zależni od Moskwy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj