Prezydent w trakcie swojej jednodniowej wizyty w Niemczech na początku lipca pojawił się na uroczystościach zorganizowanych przez Fundację Adenauera. Problem w tym, że uroczystości te dotyczyły upamiętnienia uczestników spisku, który doprowadził do zamachu na Adolfa Hitlera 20 lipca 1944 roku. Problem, ponieważ spiskowcy należeli do czołówki nazistowskich oficerów, a Claus von Stauffenberg, który podłożył bombę na naradzie z Hitlerem w Wilczym Szańcu niedaleko Kętrzyna, był zadeklarowanym antysemitą i uczestnikiem kampanii wrześniowej przeciwko Polsce.
Za wizytę na tak kontrowersyjnej z polskiego punktu widzenia uroczystości na głowę Bronisława Komorowskiego posypały się gromy. Jednak doradca prezydenta, prof. Tomasz Nałęcz, nie widzi w tej sprawie nic niestosownego.
odpowiada historyk w rozmowie z "Super Expressem". - podkreśla prof. Nałęcz.
W sprawie wizyty polskiego prezydenta na niemieckiej uroczystości ku czci Clausa von Stauffenberga otwarte listy protestacyjne opublikowało kilku historyków. Między innymi prof. Andrzej Nowak. Jak czytamy w podpisanym przez niego liście,
- napisali historycy.