Adresatami listu prezesów TVP Juliusza Brauna i Polskiego Radia Andrzeja Siezieniewskiego są: prezydent Bronisław Komorowski, marszałkowie Sejmu i Senatu - Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz, premier Donald Tusk oraz ministrowie finansów - Jacek Rostowski, skarbu państwa - Mikołaj Budzanowski, kultury i dziedzictwa narodowego - Bogdan Zdrojewski, administracji i cyfryzacji - Michał Boni. Otrzymał go też przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jan Dworak.

Odnosząc się do listu prezesów TVP i PR minister kultury powiedział w piątek dziennikarzom, że otrzymał dyspozycję rozmów z Ministerstwem Finansów na temat różnych wariantów rozwiązań tej sytuacji. Jestem pewien, że w przyszłym tygodniu będą zapadały kierunkowe decyzje co do pomocy Telewizji Polskiej - dodał.

Premier poinformował w ubiegłym tygodniu, że być może w sierpniu w Sejmie zostanie przedstawiona propozycja rozwiązań dotycząca finansowania mediów publicznych. Zaznaczył, że on sam nie jest entuzjastą abonamentu. Powstanie projektu nowej ustawy medialnej w terminie do końca sierpnia już w marcu zapowiedział Boni.

List do polityków prezesi telewizji publicznej i radia wystosowali w związku z przyjęciem 22 czerwca przez Zgromadzenie Ogólne Europejskiej Unii Nadawczej (EBU) deklaracji, w której napisano m.in., że media publiczne są w sercu europejskiej tradycji, służąc demokratycznym, kulturalnym i społecznym potrzebom każdego europejskiego społeczeństwa.

Abyśmy mogli spełnić nasze powinności wobec odbiorców w dzisiejszych czasach i wobec współczesnych społeczeństw, potrzebne jest nam odpowiednie ustawodawstwo, odpowiednie i trwałe finansowanie oraz profesjonalne zarządzanie, zapewniające niezależność redakcyjną oraz gwarantujące spełnienie najwyższych profesjonalnych standardów - brzmi deklaracja.

W liście prezesi podkreślili, że w zakresie finansowania mediów publicznych istnieją w Polsce poważne braki, co uniemożliwia właściwe realizowanie przez nie ich misji, a to nie jest zgodne ani z polskim prawem, ani z europejskimi standardami. Zaznaczyli, że na obowiązek państw zapewnienia mediom publicznym adekwatnego i trwałego finansowania wskazuje orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego oraz akty Rady Europy, przyjęte z udziałem polskich władz.

Braun i Siezieniewski przypomnieli też rezolucję Parlamentu Europejskiego z listopada 2010 r., w której wezwał on państwa członkowskie do zapewnienia mediom publicznym odpowiedniego, proporcjonalnego i stałego finansowania, tak, aby umożliwić im wypełnianie ich misji, zagwarantować ich niezależność polityczną i ekonomiczną oraz przyczyniać się do rozwoju otwartego dla wszystkich i opartego na wiedzy społeczeństwa informacyjnego, dysponującego reprezentatywnymi i dostępnymi dla wszystkich mediami wysokiej jakości.

Mamy nadzieję, że przyjęta przez EBU deklaracja (...), z którą się identyfikujemy i którą chcemy w pełni realizować, stanowić będzie kolejny impuls do konsekwentnych działań polskich władz, zmierzających do zapewnienia adekwatnego i trwałego finansowania publicznego, umożliwiającego polskim mediom publicznym pełną realizację ich misji z korzyścią dla społeczeństwa, kultury i demokracji w Polsce, w zgodzie z europejskimi standardami - napisali prezesi.

Zdrojewski podkreślił w poniedziałek, że jednym z optymalnych i najwyżej ocenianych wariantów jest powrót do idei Funduszu Misji Publicznej. Powstanie takiego funduszu przewidywał tzw. projekt twórców, którym zajmował się parlament poprzedniej kadencji. Nie został on jednak uchwalony. Fundusz miał dofinansowywać audycje realizujące medialną służbę publiczną. Jego przychodami miały być m.in. dotacje z budżetu państwa.

Projekt przewidywał też zastąpienie abonamentu powszechną opłatą w wysokości 8 zł miesięcznie, wnoszoną prawie przez każdego zatrudnionego.

Według dziś obowiązującego prawa na realizację misji publicznej przez publiczną telewizję i radiofonię przeznaczane są środki z abonamentu, który opłaca się za używanie odbiorników rtv. Przyjęto domniemanie, że odbiornika używa każda osoba, która posiada takie urządzenie w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu.

Opłaty abonamentowe w Polsce należą do najniższych w Europie - w przeliczeniu na walutę europejską wynoszą ok. 45 euro; w Niemczech jest to 200 euro, a w Wielkiej Brytanii - 199 euro. Polska ma też najniższy odsetek ściągalności tych opłat - na ok. 13 mln gospodarstw domowych abonament regularnie płaci obecnie niespełna milion; regularnie płacących odbiorców instytucjonalnych jest zaledwie 175 tys. Zidentyfikowane zaległości Polaków z tytułu nieopłacania abonamentu rtv sięgają 2,1 mld zł. W większości krajów UE odsetek osób uchylających się od płacenia abonamentu wynosi ok. 10 proc.

Rok 2011 TVP zamknęła stratą w wysokości 88 mln zł, a plan na ten rok przewiduje stratę rzędu 60 mln zł. Przychody spółki z abonamentu z roku na rok maleją - w 2007 r. było to 515 mln zł, w roku ubiegłym - 205 mln zł (to tylko 13 proc. budżetu telewizji). W podobnej sytuacji jest Polskie Radio, które w ub.r. z abonamentu otrzymało 131,7 mln zł (52,7 proc. przychodów spółki); to o ponad 25 mln zł mniej niż w roku 2010 i o ponad 40 mln zł mniej niż w roku 2009. Prezes PR Andrzej Siezieniewski w maju na posiedzeniu senackiej komisji kultury i środków przekazu szacował, że ten rok spółka zamknie stratą w wysokości 25 mln zł, a przyszły nawet 40 mln zł, co może skutkować utratą płynności finansowej.

W marcu 2010 r. Trybunał Konstytucyjny potwierdził konstytucyjność ustawy o opłatach abonamentowych. TK uznał, że egzekucja administracyjna - zarówno opłaty karnej za używanie niezarejestrowanego odbiornika, jak i należności z tytułu abonamentu - jest dopuszczalna i możliwa na podstawie obowiązującego prawa.

Poczta Polska, która uprawniona jest do poboru abonamentu i egzekwowania zaległości z tego tytułu zapowiada wzmożenie kontroli i liczby tytułów egzekucyjnych kierowanych do urzędów skarbowych. Szczegółowe wytyczne w tej sprawie otrzymali ostatnio z Ministerstwa Finansów dyrektorzy wszystkich izb skarbowych, którym podlegają urzędy skarbowe.