Do pracy zabierają się poborcy skarbowi, którzy zajmują wynagrodzenia i emerytury, gotowi też ściągać należności z majątku dłużników, na przykład... zajmując telewizory.

Reklama

Urzędnicy skarbowi przyznają, że wiele spraw dotyczy emerytów. Starsze osoby, dla których telewizja jest jedyną rozrywką, nie były wystarczająco ubogie, by korzystać z ulg w opłatach, a mimo to nie stać ich na abonament (obecnie 201,40 zł rocznie za telewizor), przychodzą do skarbówek ze łzami w oczach. Składają wnioski o umorzenie lub rozłożenie na raty zaległości. Jednak to nie urzędy skarbowe są właściwym adresatem, lecz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Zgodnie z ustawą o opłatach abonamentowych może ona darować zaległości wyłącznie w szczególnych, losowych przypadkach.

Jeżeli właściciel odbiornika kiedyś zarejestrował go na poczcie, a później przestał za niego płacić, nie zgłosiwszy rezygnacji z telewizora czy radia, dał władzy wszelkie instrumenty dochodzenia roszczeń – komentuje Paweł Dobrowolski, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju.

W lepszej sytuacji są już osoby, które nigdy nie rejestrowały odbiorników i nie wpłaciły choćby złotówki z tytułu abonamentu. Postępują wprawdzie niezgodnie z prawem, ale w praktyce możliwości udowodnienia im tego są znikome, bo kontrolerowi z Poczty – po wysłuchaniu, w jakim celu przyszedł – mogą po prostu trzasnąć drzwiami przed nosem.