Dziennik Gazeta Prawana logo

Wytrychy do TVP. Tak Prawo i Sprawiedliwość majstrowało przy prawie medialnym

19 sierpnia 2017, 08:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
TVP rekordy oglądalności ma już za sobą
TVP rekordy oglądalności ma już za sobą/Shutterstock
Ustaw – jako wytrychu do drzwi telewizji i innych mediów publicznych – PiS użył już za swoich pierwszych rządów. W tej kadencji zmajstrował ich już cały pęk, chociaż nie wszystkie pasują do zamka.

W tym roku zakiełkowały trzy ustawy dotyczące mediów. Dwa projekty – zasilający kasy mediów publicznych oraz uderzający w media komercyjne – nie opuściły jeszcze Ministerstwa Kultury. Trzeci – wspomagający finanse publicznego radia i telewizji – po tym, jak wiosną został oprotestowany przez branżę mediów i telekomunikacji i wzbudził społeczną dezaprobatę, okrywa się szronem w zamrażarce sejmowej komisji kultury.

Za to dzięki ustawom wprowadzonym w życie w 2016 r. PiS niepodzielnie rządzi w publicznym radiu i telewizji. Najskuteczniejszy okazał się wytrych. I to ten najprostszy.

Intronizacja bez vacatio legis

Koniec 2015 r. był dla mediów publicznych gorący. 30 grudnia o godz. 19.18 Sejm przyjął nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Głosowało za nią 232 posłów: PiS, dwóch kukizowców, jeden z PSL i jeden niezrzeszony. Dalej też było błyskawicznie. 31 grudnia podali się do dymisji dyrektorzy kluczowych działów Telewizji Polskiej: TVP 1, TVP 2, Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, kadr i TVP Kultura. 7 stycznia 2016 r. nowela ukazała się w Dzienniku Ustaw. Vacatio legis nie przewidziano i już następnego dnia Jacek Kurski został przez ministra skarbu intronizowany w siedzibie Telewizji Polskiej. Zastąpił prezesa Janusza Daszczyńskiego, kilka miesięcy wcześniej wybranego przez radę nadzorczą w trzyetapowym konkursie.

Nowemu prawu brakowało finezji, było jednak skuteczne jak prawy prosty. Drzwi mediów publicznych otwierały zmienione nowelizacją artykuły 27 i 28 ustawy o radiofonii i telewizji. Teraz zarządy radia i telewizji miał powoływać minister skarbu – dotychczas robiła to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji na wniosek rady nadzorczej. Minister wyręczył też KRRiT w kwestii powoływania rad nadzorczych. W ten sposób mała nowelizacja skasowała władze wszystkich 19 spółek publicznej radiofonii i telewizji, a resort skarbu bezzwłocznie obsadził zwolnione stanowiska zaufanymi ludźmi.

Ustawowy blitzkrieg był rozwiązaniem tymczasowym, obliczonym wyłącznie na przejęcie mediów. Nie rozwiązał żadnego z podstawowych problemów tych spółek: niewystarczających środków z abonamentu ani uzależnienia od władzy politycznej. Ten drugi jeszcze pogłębił, głównym kadrowym radia i telewizji czyniąc członka rządu – bo była to najszybsza i najprostsza droga wymiany zarządów w sytuacji, gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji składała się z ludzi wybranych jeszcze przez partie opozycyjne wobec PiS. Oczywiście wpływ władzy politycznej na media istniał i przed styczniem 2016 r., bo członków KRRiT wskazywali Sejm, Senat i prezydent. Był jednak pośredni i zawoalowany, gdyż osób powołanych do KRRiT w zasadzie nie można odwołać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj