Adwokat Jarosław Chełstowski potwierdził, że skargę przekazano z Warszawy do Strasburga - pisze TASS. Chełstowski wskazał, że nie wiadomo, kiedy sprawa będzie rozpatrzona.

W skardze dziennikarz kwestionuje decyzje polskich sądów o zatwierdzeniu pozbawienia dziennikarza statusu rezydenta długoterminowego UE i zatwierdzeniu zakazu wjazdu na pięć lat do strefy Schengen - informuje rosyjska agencja TASS.

Obrona Swiridowa w skardze zwróciła uwagę na to, że "obywatel Rosji został w pełni pozbawiony prawa do obrony, jako że wszystkie materiały były utajnione, choć sprawa ma charakter administracyjny, a nie karny" - podkreśla agencja. W skardze dodano, że "w orzeczeniu sądu nie wskazano konkretnych przyczyn wydalenia Swiridowa z Polski, nie ma też przesłanek co do wykroczeń administracyjnych, których mógł się dopuścić" - powiedział Chełstowski, cytowany przez TASS.

Swiridow, korespondent MIA (Międzynarodowej Agencji Informacyjnej) "Rossija Siegodnia", opuścił Polskę 18 grudnia 2015 roku. Tego samego dnia wieloletni korespondent "Gazety Wyborczej" w Moskwie Wacław Radziwinowicz został powiadomiony przez MSZ Rosji, że ma oddać akredytację i w ciągu 30 dni opuścić kraj. Przekazano mu też, że ta decyzja wiąże się z wydaleniem z Polski Swiridowa. Polski MSZ ocenił tę decyzję władz rosyjskich jako bezpodstawną i mającą charakter odwetowy.

Procedura w sprawie cofnięcia Swiridowowi zgody na pobyt rezydenta długoterminowego UE toczyła się od października 2014 roku. Według medialnych doniesień, ABW chciała wydalenia Rosjanina z Polski, bo podejrzewała go o działalność szpiegowską. Swiridow zapewniał, że nie ma związku z rosyjskimi służbami specjalnymi, a w Polsce wykonuje zawód dziennikarza.

Wojewoda mazowiecki przychylił się do wniosku ABW. Uzasadnienie i materiały w tej sprawie są tajne. Wcześniej, także na wniosek ABW, polskie MSZ cofnęło rosyjskiemu dziennikarzowi akredytację.