Czabański w wywiadzie dla "Sieci" odniósł się m.in. do sytuacji w radiowej Trójce. Pytany dlaczego odwołano dyrektora stacji Kubę Strzyczkowskiego powiedział:
Odwołanie Strzyczkowskiego uzasadniał m.in. tym, że nie chciał on "przestrzegać reguł korporacyjnych". - wskazał szef RMN.
Dopytywany o jakie działania chodziło konkretnie powiedział:
Zaznaczył, że to był "tylko jeden z elementów oceny" Strzyczkowskiego. ocenił Czabański.
Szef Rady Mediów Narodowych przekonywał także, że nikt nie dawał politycznych gwarancji byłemu dyrektorowi Trójki. -podkreślił.
Zaznaczył również, że w zmianach dot. Trójki "chodziło jedynie o to, by odrobinę tę stację zrewitalizować, troszeczkę odmłodzić i kawałek posunąć na tej ławce, dopuszczając również innych ludzi, inne poglądy i inne środowiska, także muzyczne". Jak mówił, – zwrócił uwagę Czabański.
Wskazał, że Trójka była "w pewnym sensie darmowym słupem promocyjnym największych graczy muzycznych na rynku". dodał.
Odnosząc się do tematu likwidacji mediów publicznych, powiedział: "Każdy, kto chce likwidacji mediów publicznych, źle życzy narodowi polskiemu. Bo cenzura komunistyczna była niczym w porównaniu z cenzurą wykonywaną przez władzę pieniądza. Byłem w mediach oficjalnych w PRL, byłem w mediach podziemnych, byłem w mediach po 1989 r. Nigdy nie było takiej cenzury jak pod rządami tzw. wolnego rynku".
Czabański ocenił, że "media publiczne dają nam szansę - choć nie gwarancję - że ten mechanizm rozszczelnimy i że nie zysk będzie decydował o wszystkim". "Że będziemy produkowali coś, co się przyda społeczeństwu do rozwoju duchowego i umysłowego. Dlatego tak ważny jest poziom produkcji, jakość, zarówno w radiu, jak i w telewizji. Dlatego trzeba chuchać i dmuchać na te media. I trzeba dawać na nie pieniądze" - wskazał.