Jak prostymi sposobami sprawdzić, czy nie kupiliśmy zafałszowanej przyprawy?
Tu wszystko zależy od konkretnej przyprawy, bo każda z nich może być inaczej ulepszana. I tak np. zdarza się, że producenci (lub importerzy) do pieprzu dodają trocin, do soli himalajskiej – sproszkowaną cegłę, a szafranu i kurkumy – sztuczne barwniki.

Reklama

Do oregano z kolei liście porzeczki, żurawiny, borówki…
.. ale też np. liście oliwki oraz majeranku i tymianku. Dlatego najlepiej będzie, jeśli najpierw dokładnie obejrzymy listki. Te z oregano powinny być drobne, zielone, lekko zaokrąglone. W mikroskali przypominać będą najbardziej brukselkę. Choć może się zdarzyć i tak, że trafi się nam kwiatostan – ma zielonawy odcień, wpadający niekiedy w beż. Wszystko zależeć będzie od stopnia jego wysuszenia.

Tyle, że nierzadko trafić można też np. na drobne łodyżki.
Tych nie powinno być jednak więcej niż 1-3 proc. Przy czym to łączna wartość dla wszelkich zanieczyszczeń roślinnych, do których możemy zaliczyć tak włókna roślin, jak i liście innych roślin.

Jak rozpoznać te ostatnie?
Są zbliżone wyglądem – co do zasady – do liści laurowych. Sztywne, płaskie, bardziej brązowe. Nierzadko wpadają w miedziany odcień.

Co jeszcze powinno wzbudzić nasze wątpliwości?
Duża ilość pyłu, bo on także świadczy o niskiej jakości przypraw. Nie tylko oregano. Dwa, zapach – pod otwarciu mało intensywny i niezbyt charakterystyczny.

A co z takimi przyprawami jak pieprz mielony?
Warto wiedzieć, że fałszowany może być albo sztucznymi barwnikami, albo – i tu uwaga – nawet węglem.

I jak tu nie dać się nabrać?!
Wystarczy wsypać go trochę do szklanki z wodą – najlepiej letnią. Powinien wtedy opadać na dno, jak większość mielonych przypraw. Niezależnie od tego, czy mówimy o papryce czy np. soli. Jeśli będzie się unosił na powierzchni wody, to znak, że sproszkowano także łodyżki czy np. trociny. Lub inne zanieczyszczenia, nie tylko roślinne. W tym także talk czy np. sproszkowana kreda.

A jeśli woda zmieni kolor?
To już znak, że użyto (dużej ilości) sztucznych barwników.

Ostatnio pieprz był też zanieczyszczony pyłem kamiennym…
Tego niestety nie mamy już szans wychwycić. I jedno i drugie, opadną na dno...

… podobnie zresztą jak ziarenka pieprzu niemielonego.
Tak. A skoro już o takim pieprzu mowa, to często fałszowany jest on nasionami papai. Z tym, że te ostatnie – jeśli się dobrze przyjrzeć – mają inny kształt. Są okrągłe i gładkie, podczas gdy ziarenka pieprzu mają bardziej nieregularny kształt i są pomarszczone.

Goździki – ich się chyba nie da zafałszować?
A skąd. Może się zdarzyć, że po użyciu wysusza się i sprzedaje ponownie. Wtedy zamiast opadać na dno – w końcu mają dużo olejków eterycznych – będą się unosić na powietrzni. Jeśli pływają, muszą być bardzo niskiej jakości.

Weźmy jeszcze inną grupę przypraw: te, które mają zmieniać kolor potraw.
Kurkuma i szafran… Ale i one mogą być "ulepszane”. Głównie sztucznymi barwnikami, olejami, które je obciążają czy np. krokoszem barwierskim lub arniką.
Dlatego jeśli wrzucimy je do wody, to nie powinny jej zabarwiać jak farbka. Szybko. I intensywnie. Z reguły dobrze rozpuszczają się dopiero w tłuszczach. Poza tym, o czym wie niewielu – choć szafran barwi na żółty kolor, to sam ma kolor ceglasty. Kiedy weźmiemy go w dłonie, nie rozmaże się między palcami; po wyjęciu z wody. Zachowa swój kształt. Nie będzie też tłusty. Za to będzie miał intensywny zapach, który może kojarzyć się również z miodem i sianem. Lekko słodko, choć sam w sobie słodki nie jest.

Co w sytuacji, kiedy już wiemy, że coś z przyprawą jest nie tak?
Można – i należy to zgłosić – do inspekcji handlowej. A tak na przyszłość lepiej będzie jednak kupować przyprawy przede wszystkim w całości. Jeśli pieprz, to ziarnisty. Jeśli kmin, to cały itd. Poza tym bardziej w sklepach, nie na ulicznych targowiskach. Także w Polsce. I tylko produkty z etykietami, nazwą producenta i/lub dystrybutora. Innych nie powinniśmy w ogóle brać do ręki.