Dziennik Gazeta Prawana logo

Analityk nie widzi sprzeczności w zachowaniu Rosji. "Oni chcą, żeby Polacy tak właśnie myśleli"

Władimir Putin
Władimir Putin/PAP/EPA
Analityk nie widzi sprzeczności w zachowaniu Rosji. "Rosyjskie groźby pod adresem państw NATO, w tym Polski, i jednoczesne podsycanie konfliktu polsko-ukraińskiego służą temu samemu celowi – zniechęceniu Polski i Zachodu do dalszego wspierania Ukrainy" – ocenił w rozmowie z PAP Witold Rodkiewicz z OSW.

Co jakiś czas w przestrzeni publicznej pojawiają się wypowiedzi przedstawicieli Federacji Rosyjskiej, którzy nie wykluczają ataku na państwa NATO, w tym na Polskę. Ostatnio, jak podała rosyjska agencja TASS, do doniesień zachodnich mediów o rzekomym możliwym uderzeniu na terytorium Polski odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Przyznał, że w zachodnich mediach krąży wiele takich "strasznych historii", ale jednocześnie stwierdził, że Polska powinna zastanowić się nad konsekwencjami funkcjonowania na swoim terytorium przedsiębiorstw produkujących drony dla Ukrainy. Wypowiedź tę można było odebrać jako formę groźby.

Ekspert: W postępowaniu Rosji nie ma sprzeczności

PAP zapytała dra Witolda Rodkiewicza z Ośrodka Studiów Wschodnich, czy wywoływanie przez Rosję obaw przed ewentualnym atakiem na państwo NATO nie jest w istocie dla Moskwy niekorzystne. Mogłoby bowiem skierować uwagę Polaków na zagrożenie ze strony Rosji, osłabiając tym samym korzystny dla Kremla spór polsko-ukraiński.

Ekspert uważa, że w tych dwóch nurtach rosyjskiego postępowania nie ma sprzeczności i służą one temu samemu celowi. Od lat celem Rosji jest psucie relacji polsko-ukraińskich, to jest bardzo korzystne z rosyjskiego punktu widzenia. Ostatnie spory na linii polsko-ukraińskiej też wywoływały w Moskwie ewidentną satysfakcję, co widać było choćby po reakcjach rosyjskich mediów – powiedział PAP ekspert.

Ekspert: Rosja chce wywołać u nas określone myślenie

Z drugiej strony – jak dodał – groźby ewentualnego ataku na państwo NATO mają charakter zastraszający. Ich celem jest doprowadzenie do fundamentalnej zmiany polityki Polski i Zachodu wobec Ukrainy. Zastraszenie ma w tej koncepcji Rosji wywołać u nas myślenie: skoro ci Ukraińcy są tacy źli i niewdzięczni, to dlaczego mamy z ich powodu narażać się na ewentualny atak Rosji. Przestańmy pomagać Ukrainie, a rosyjski atak przestanie nam grozić – zrekonstruował Rodkiewicz sposób myślenia, o którego wywołanie może chodzić Rosji.

Stąd w tym postępowaniu Rosji nie widzę sprzeczności, dla mnie jest ono spójne. Oni myślą, że jeśli będziemy przestraszeni i połączy się to z niechęcią do Ukrainy, zrezygnujemy ze wsparcia dla Kijowa. Oba elementy będą się wzajemnie wzmacniać, a nie osłabiać – dodał ekspert

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Piotr Kozłowski

Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSylvester Stallone kończy 80 lat. Gwiazdor nie myśli o emeryturze »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj