: Z pewnością nie powinny być fikcją. Kodeks pracy i konstytucja dają wszystkim ochronę prawną. Chodzi więc raczej o przestrzeganie zasad. O to, by kobiety
wracające do pracy po urlopie wychowawczym czy osoby starsze były pełnoprawnymi uczestnikami tego rynku. To warunek konieczny, jeśli chcemy być krajem rozwijającym się. I jeśli nie chcemy, by
następował proces pogłębiania wykluczenia społecznego.
Oczywiście, że nie. Instytucje publiczne powinny świecić przykładem jeżeli chodzi o aktywizowanie ludzi w tym wieku.
Niestety.
To była nieco inna sytuacja. Jako wiceminister piastowałam stanowisko z nadania, jak by nie patrzeć, politycznego. Ludzie, którzy przychodzą na takie miejsca godzą się na specyficzne warunki
pracy. Na to, że nie znają dnia ani godziny. Ja wolę na sprawę patrzeć tak: to nie była dyskryminacja ze względu na płeć czy fakt posiadania dzieci. Do głosu doszły realia.
To nie tak, przede wszystkim sama podjęłam decyzję o rezygnacji z pracy. Zadania, które dostałam do wykonania zostały w dużym stopniu zrealizowane. A ja czułam, że lepiej będę się
rozwijać, jeśli wrócę do pracy naukowej. Miałam taką możliwość ze względu na swój dorobek ekspercki. Natomiast pewne jest to, fakt posiadania dzieci nie powinien służyć komukolwiek za
pretekst do skreślania z listy pracowników. Myślę, że tutaj jednak nie ma sprzeczności pomiędzy moim zdaniem i opiniami minister Fedak.
czytaj dalej
Ze względu na posiadanie dzieci - teoretycznie nie. Choć nie da się ukryć, że niektóre osoby, z którymi pracowałam, początkowo traktowały mnie z rezerwą, że kobieta, i to jeszcze dość
młoda, może być odpowiedzialna za istotne działania w obszarze polityki społecznej. Miałam wrażenie, że musiało minąć trochę czasu, zanim się przekonali, że pomimo mojego wieku mam
jednak dość spory bagaż doświadczeń, także wynikających z macierzyństwa i wychowywania dzieci.
Prognozy demograficzne pokazują, że młodych rąk do pracy za chwilę zacznie ubywać. Stąd oczekiwanie, że zawsze będzie rzesza młodych osób do pracy, a te starsze do niczego się nie nadają
i trzeba je wysłać na emeryturę staje się całkowicie błędne. Dlatego polityka pracodawców - zarówno prywatnych jak i publicznych - powinna polegać na jak najdłuższym utrzymaniu
pracowników, w których od lat się inwestowało. Demografowie i ekonomiści alarmują, że mamy niski wskaźnik aktywności zawodowej w grupie osób 55 plus. W Europie osoby starsze pracują
dłużej i są doceniane. Tymczasem część pracodawców ciągle żyje w wirtualnej rzeczywistości, w której na rynku pracy mamy niewyczerpany zasób wyłącznie młodych, zawsze dyspozycyjnych
ludzi, którzy nie mają swojego życia rodzinnego.
Na pewno. I tę mentalność trzeba zmieniać. Przez stosowanie dobrych praktyk, przez działanie kampanii świadomościowych. Weźmy badanie Gender Index. Promowało tych pracodawców, którzy
stosowali praktyki antydyskryminacyjne, przyjazne zatrudnianiu kobiet, stosowali zasady równości płci w pracy. Albo konkurs "Pracodawca przyjazny 50 +" czy inicjatywy, w których
poszukiwano najstarszego pracownika w Polsce. Budowanie świadomości społecznej trwa. Ale żeby zadziałało potrzeba długich miesięcy.
Właśnie zaczyna się go zauważać. Rząd zaakceptował program "50 plus". Przyjęte zostały przepisy zmniejszające koszty zatrudnienia dojrzałych pracowników. Natomiast nadal
nie ruszyły działania związane z realizacją programów pozalegislacyjnych. To jest generalnie trudność w naszej administracji - nie dostrzeganie potrzeby działania w sferze programów, a nie
tylko ustaw. Przyjmujemy więc program, proponujemy ustawy. Trwa to pół roku. Później robi się cicho, działania nie są konsekwentnie prowadzone. Chociaż są wyjątki. Na przykład ułatwiania
w godzeniu pracy z życiem rodzinnym. Jednak jeśli chodzi o sytuację kobiet na rynku pracy, plasujemy się w środku europejskiej stawki. Co do osób starszych - jesteśmy w ogonie.
*Agnieszka Chłoń-Domińczak była podsekretarzem stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej