Dziennik Gazeta Prawana logo

Odwołanie prezydenta niemożliwe. Prawie...

5 sierpnia 2008, 22:03
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Widmo impeachmentu krąży nad Polską. Według prezydenta Kaczyńskiego, Platforma przygotowała specjalny raport w sprawie jego odwołania. PO zaprzecza i mówi, że to bzdury. Ale gdyby faktycznie PO chciała odwołać prezydenta, to czy jest to możliwe? DZIENNIK rozmawia z konstytucjonalistą, doktorem Ryszardem Piotrowskim.


Zasadniczo nie. Bo ten termin oznacza możliwość usunięcia prezydenta z urzędu w wyniku zastosowania specjalnej procedury parlamentarnej - na skutek oskarżenia złożonego przez izbę niższą przed izbą wyższą. W Polsce jest inaczej. Decyzję o usunięciu prezydenta z urzędu podejmuje Trybunał Stanu. Prezydent może przed nim stanąć za naruszenie konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa. Jednak postawienie go w stan oskarżenia przed Trybunałem może nastąpić w wyniku podjęcia uchwały przez Zgromadzenie Narodowe. Wniosek składa co najmniej 140 posłów lub senatorów, a decyzję podejmuje się większością 2/3 ustawowej liczby posłów i senatorów.


Ale jeśli zarzut okaże się słaby, to nawet jeśli uda się zebrać tyle głosów, Trybunał Stanu i tak nie orzeknie o usunięciu prezydenta z urzędu. A ci, którzy wszczęli ten proces, zostaną osądzeni przez opinię publiczną.


Wszystkie uprawnienia prezydenta wykonuje wtedy, z mocy konstytucji, marszałek Sejmu.


Przynajmniej do czasu orzeczenia Trybunału Stanu. Wizja może i kusząca, ale bardzo ryzykowna. Jeśliby okazało się bowiem, że z powodów czysto politycznych, drugorzędnych lub nawet wymyślonych, narażono powagę i bezpieczeństwo państwa, uchybiłoby to godności biegu spraw publicznych w Polsce. Nie ma chyba żadnych powodów, by tak nisko oceniać klasę polityczną w Polsce i formułować takie supozycje.


Jeżeli faktycznie prezydent naruszyłby konstytucję, a postępowanie w Sejmie potwierdziłoby ten fakt, i jeżeli byłoby to naruszenie tak poważne, że wymagające postawienia go w stan oskarżenia, to konstytucyjnie rzecz biorąc, wszystko będzie w porządku.


Nie, musi być poważne. Co innego, gdy mamy naruszenie konstytucji w postaci wysłania wojsk do Iraku, a co innego, gdy chodzi o publikację raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.


Najpierw oni, potem Trybunał Stanu. I ta instancja zmniejsza ryzyko odwołania prezydenta tylko dlatego, że nie podoba się on wyraźnej większości w parlamencie.


Tyle że to jednak są prawnicy. Podlegają więc pewnej ocenie swojego środowiska. W końcu na czele TS stoi I Prezes Sądu Najwyższego.


Bo trudno wyobrazić sobie sytuację, w której oskarżony prezydent mógłby dalej wypełniać swoje uprawnienia. Przecież ma wpływ na wiele instytucji w państwie. Jeśli jednak Trybunał Stanu oczyści go z zarzutów, wraca do sprawowania urzędu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj