Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzień z życia Matki Polki Pracującej

12 października 2007, 15:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zasada numer jeden pracującej mamy: niezależnie jak wcześnie się wstanie i tak zabraknie 10 minut. Zasada numer dwa: koleżanki nie przeoczą wpadek - tak życie pracującej matki opisuje w DZIENNIKU Joanna Gruszczyńska, lekarka i pracująca matka.
3.18 Janek budzi się po raz trzeci na karmienie, to początek czy koniec dnia? Optymistycznie myślę, że koniec. 4.02 budzi się Franek. To chyba jednak początek. Siku, soczek, buła, do nas do łóżka i tak do szóstej. Chyba nie ma sensu znowu zasypiać, zaraz zadzwoni budzik. Nie wiem, dlaczego co wieczór tak pilnie go nastawiam, i tak zawsze chłopcy budzą mnie wcześniej. Wstajemy. Gimnastykować się? Mam jeszcze czas. Ale zasada numer jeden pracującej mamy brzmi: niezależnie jak wcześniej się wstanie, i tak na końcu zabraknie 10 minut. I jeszcze zasada numer dwa: niezależnie jak późno założy się ubranie do pracy, dzieci i tak zdążą je zabrudzić, a koleżanki z pracy czujnie wychwycą wszystkie plamy, np. po rozmiękłych chrupkach kukurydzianych, wyzierające mi spod fartucha.

No dobrze. Franek ubrany, nakarmiony. Janek przewinięty i nakarmiony. Ja, powiedzmy, że ubrana i nakarmiona. Możemy wychodzić. Jeszcze tylko najtrudniejsze poranne zadanie - obudzić tatę. Musimy radzić sobie bez opiekunki, na którą nas nie stać. Mąż pracuje w domu, ale mając 10-miesięcznego Janka u boku, głównie nocami. W końcu z Frankiem w samochodzie, 12 minut później, niż planowałam. Przystanek przedszkole i szybko do pracy. W szatni jednak się orientuję, że nie mam w torebce stetoskopu - widać Franek musiał osłuchać swojego misia, kiedy karmiłam Janka. No trudno. Pożyczę stetoskop od koleżanek. Wpadam zdyszana na odprawę. Oddziałowa wita mnie ze złośliwym uśmieszkiem: A pani jak zwykle ostatnia...

Na szczęście już w pracy. Chwila spokoju od dzieci, można wypić herbatę i pójść do toalety. Ale pacjenci czekają. Co prawda praca na oddziale intensywnej opieki bywa spokojniejsza niż opieka nad dwójką małych chłopców, ale nie rozpieszcza. Operacja, reanimacja, zabieg. Oj, już po 15. Muszę lecieć do domu. Mąż chce zacząć pracować, dzieci czekają. Ruszam na moje drugie stanowisko: etat mamowy. Po drodze zakupy, trzeba coś wymyślić na obiad. Wpadam do domu, karmię Janka. Ubieramy się i pędzimy do przedszkola po Franka. Myślałam, że powrót do domu zajmie mniej czasu, bo zrobiłam już zakupy, ale okazuje się, że Franek ma własną listę potrzebnych rzeczy. Trafiamy w końcu do domu. Teraz już czas na samochodziki, książeczki, domino, łapanie uciekającego Janka, ratowanie porcelanowej zastawy babci, wyrywanie kabli elektrycznych z małych rączek... I tak już do wieczora. Codziennie mam moment słabości: oni chyba nigdy nie zasną. W końcu jednak zasypiają, a ja razem z nimi.

Po chwili budzi mnie poczucie obowiązku. Teraz czas dla mnie. Czyli czas na napisanie dwóch prac naukowych na konferencję. Rozstawiam komputer obok komputera męża - to jedyne chwile, które spędzamy razem. Szkoda, że właśnie tak. Muszę tylko powiększyć czcionkę, bo mi się literki zlewają przed oczami. Chyba jutro wyjdę wcześniej do pracy. Ale nie, nie mogę tego zrobić mężowi, niech odeśpi nocną pracę. Może gdyby lekarze zarabiali więcej, stać by nas było na opiekunkę, mąż pracowałby za dnia, a wieczory mielibyśmy dla siebie.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj