Dziennik Gazeta Prawana logo

WYBORY NA WĘGRZECH. Węgrzy tłumnie ruszyli do lokali wyborczych. Co to oznacza dla Fideszu i TISZA?

12 kwietnia 2026, 12:28
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
WYBORY NA WĘGRZECH. Węgrzy tłumnie ruszyli do lokali wyborczych. Co to oznacza dla Fideszu i TISZY?
WYBORY NA WĘGRZECH. Węgrzy tłumnie ruszyli do lokali wyborczych. Co to oznacza dla Fideszu i TISZA?/PAP/EPA
Dzień wyborów na Węgrzech przynosi nie tylko wysoką frekwencję, ale też bardzo wyraźne obrazy z lokali wyborczych. W wielu miejscach ustawiają się kolejki, co dodatkowo potwierdza, że zainteresowanie głosowaniem jest wyjątkowo duże.

Zdyscyplinowany elektorat Fideszu kontra młodzi wyborcy Tisza

Do godziny 11:00 frekwencja wyniosła 37,98 procent, podczas gdy cztery lata temu było to 25,77 procent. To znaczący wzrost - i sygnał, że do urn ruszyli wyborcy, którzy wcześniej niekoniecznie brali udział w głosowaniu.

To ważne także dlatego, że elektorat Fidesz uchodzi za zdyscyplinowany i regularnie głosujący. Jeśli frekwencja rośnie tak wyraźnie, można przypuszczać, że do lokali wyborczych ruszają także nowe grupy - przede wszystkim młodsi wyborcy oraz sympatycy partii TISZA.

Sprzyja też pogoda – słoneczna niedziela zachęca do wyjścia z domu i udziału w głosowaniu. W wielu miejscach atmosfera jest spokojna, ale jednocześnie wyraźnie czuć, że to dzień o szczególnym znaczeniu.

"Most vagy soha", czyli "Teraz albo nigdy"

Nie brakuje też odniesień do historii i symboliki. W kampanii i wśród wyborców często powraca cytat z Sándor Petőfi:

Talpra magyar, hí a haza!
Itt az idő, most vagy soha!
Rabok legyünk, vagy szabadok?
Ez a kérdés, válasszatok!

Czyli:

"Powstań, Węgrze, ojczyzna woła!
Teraz czas, teraz albo nigdy!
Czy mamy być niewolnikami czy wolnymi?
Oto pytanie - wybierajcie!"

To właśnie z tego wersetu pochodzi hasło często pojawiające się w tej kampanii - "Most vagy soha" ("Teraz albo nigdy") - które dla wielu wyborców stało się symbolem dzisiejszego dnia.

I być może najlepiej oddaje ono nastrój, jaki dziś panuje na Węgrzech: poczucie, że to moment wyboru, który może zadecydować nie tylko o wyniku wyborów, ale o kierunku całego kraju.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja i Białoruś pozostają w izolacji. "Nie ma postępu w negocjacjach pokojowych" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj