Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamieszki w Irlandii Północnej. Mocny komentarz brytyjskiego ministra o rasizmie

Hilary Benn
Hilary Benn/PAP Archiwalny
Zamieszki w Irlandii Północnej to "rasistowski bandytyzm" – ocenił w czwartek brytyjski minister ds. Irlandii Północnej Hilary Benn w Sky News. Podkreślił, że niepokoje są podsycane przez internetowe wpisy, których autorami często są ludzie przebywający poza krajem. Zauważył też, że wśród ofiar zamieszek znalazły się osoby, które w Irlandii Północnej mieszkały od wielu lat.

Powodem zamieszek stał się atak nożownika, do którego doszło w poniedziałek na północy Belfastu.

"Polowanie" na czarnych mieszkańców

Podejrzany sprawca, zidentyfikowany jako obywatel Sudanu Hadi Alodid, napadł na pracownika ochrony zdrowia Stephena Ogilvie, poważnie go raniąc. Uczestnicy rozruchów podpalali domy, samochody, w tym policyjny radiowóz. Cytowany przez BBC pastor, pomagający mieszkańcom podpalonych budynków, powiedział, że zostali oni wypędzeni z własnych domów, "bo są czarni".

Brytyjski minister: To rasistowski bandytyzm

Jeśli ktoś bierze ludzi na cel ze względu na kolor ich skóry, to jak inaczej to nazwać? To rasistowski bandytyzm – podkreślił Benn, zauważając, że wśród ofiar zamieszek znalazły się osoby, które w Irlandii Północnej mieszkały od wielu lat i pracowały np. w ochronie zdrowia.

Jak dodał, wśród przedstawicieli mniejszości etnicznych panuje "trudny do opisania, autentyczny strach".

Brytyjski minister: Publikowanie adresów nie do przyjęcia

Polityk Partii Pracy zaznaczył, że zdaniem brytyjskiego rządu emocje są napędzane przez wpisy w serwisach społecznościowych. Treści publikują ludzie znajdujący się daleko (poza granicami) Irlandii Północnej – zauważył. Wyraził przy tym niepokój w związku z publikowaniem w sieci adresów domów, które potem mogą stać się celem ataków. To jest kompletnie nie do przyjęcia, a być może nielegalne – dodał.

Benn poinformował, że podczas drugiej nocy zamieszek poszkodowanych zostało 12 policjantów, a 16 osób trafiło do aresztu. Zarazem skala niepokojów była mniejsza.

Do najpoważniejszych starć doszło nieopodal miasta Newtownabbey, na północ od Belfastu, gdzie policja użyła armatki wodnej do rozproszenia tłumu. Wcześniej uczestnicy zamieszek podpalili ciężarówkę. W Glengormley na przedmieściach Newtownabbey podpalono opuszczony budynek, a w stronę jednego z budynków w miejscowości Portadown, na południowy zachód od Belfastu, uczestnicy zamieszek rzucali koktajlami Mołotowa.

Na kilka demonstracji, w tym przed ratuszem w centrum Belfastu, przyszło tylko kilka osób.

Wiceszefowa rządu Irlandii Płn. Emma Little-Pengelly powiedziała w BBC, że niektórzy "manipulują autentycznymi obawami" wielu ludzi w sprawie migracji i kontrolowania, kto przyjeżdża do kraju. Liderka lojalistycznej, prawicowej partii DUP dodała, że sprawcy aktów przemocy niszczą własną społeczność.

Oświadczenie rodziny ofiary

Rodzina ofiary poniedziałkowego ataku, Stephena Ogilvie, wydała oświadczenie, w którym potępiła przemoc i przeciwstawiła się atakom na imigrantów. Podkreśliła, że mężczyzna jest w stanie stabilnym, dementując krążące w internecie o jego śmierci. Ogilvie w ataku stracił lewe oko, doznał urazu prawego oka oraz obrażeń szyi i pleców.

Podejrzany sprawca został umieszczony w areszcie i oskarżony m.in. o usiłowanie zabójstwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj