Śledczy nie zamierzają pobłażliwie traktować sprawy wycieku poufnych materiałów. Rzeczniczka praskiej prokuratury, prokurator Marzena Kiełek–Łopińska, poinformowała we wtorek, 11 sierpnia, o oficjalnym rozpoczęciu śledztwa.
Prokuratura bada przypadek publicznego rozpowszechniania wiadomości z postępowania przygotowawczego bez wymaganej zgody organu prowadzącego. Chodzi o publikację nagrań wideo na portalu YouTube oraz zamieszczanie do nich odnośników w artykułach internetowych. Z racji tego, że sprawa budzi ogromne zainteresowanie społeczne, śledczy nadali jej wysoki priorytet. Osobie odpowiedzialnej za przeciek grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Przesłuchanie prezesa PiS na YouTube. Jak materiały trafiły do sieci?
Afera wybuchła pod koniec lipca, gdy portal goniec.pl opublikował w serwisie YouTube fragmenty kilkugodzinnego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS składał zeznania 10 czerwca jako świadek w sprawie dotyczącej planowanej budowy tzw. "dwóch wież" w Warszawie.
Śledczy dołączyli nagranie audio-wideo do oficjalnego protokołu przesłuchania. Zaledwie dwa tygodnie po przesłuchaniu Kaczyńskiego prokuratura umorzyła całe postępowanie, uznając, że czyn nie zawierał znamion przestępstwa. Mimo to poufne taśmy błyskawicznie trafiły do przestrzeni publicznej.
Kto stoi za przeciekiem?
Pytanie o źródło przecieku wywołało falę politycznych komentarzy. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wyjawiła, że wniosek o dostęp do całości akt złożył wyłącznie jeden z pełnomocników pokrzywdzonego. Rzecznik warszawskiej prokuratury, prokurator Piotr Antoni Skiba, zasugerował w rozmowie z PAP, że śledczy nie widzą innej osoby, która miałaby powód do udostępnienia tych materiałów. Wątek ten wywołał natychmiastowe reakcje.
Mecenas Roman Giertych kategorycznie odrzuca oskarżenia. W rozmowie z mediami stwierdził, że prokuratura stawia nieuzasadnione zarzuty, a do wycieku doszło bezpośrednio ze strony samych śledczych.
Premier Donald Tusk odniósł się do sprawy podczas konferencji prasowej. Zaznaczył, że nie dostrzegł oficjalnego stwierdzenia prokuratury o winie Giertycha. Zapowiedział jednak jednoznacznie, że jeśli mecenas rzeczywiście złamał prawo i nielegalnie wyniósł nagrania, poniesie surowe konsekwencje.
O co chodziło w sprawie "dwóch wież"?
Umorzone niedawno śledztwo dotyczyło zdarzeń z lat 2017–2018 i planowanej budowy dwóch wieżowców na warszawskiej działce należącej do spółki Srebrna, powiązanej z środowiskiem PiS. Austriacki biznesmen Gerald Birgfellner zarzucił osobom działającym w imieniu spółki doprowadzenie go do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości co najmniej 1,3 mln euro.
Prokuratura prowadziła śledztwo od lutego 2025 roku, po czym 25 czerwca podjęła decyzję o jego umorzeniu. Pełnomocnicy austriackiego przedsiębiorcy nie zgodzili się z tym rozstrzygnięciem i złożyli już zażalenie do sądu.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
