Dziennik Gazeta Prawana logo

"Teatrzyk Zielony Kaczor"

12 października 2007, 15:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Spektakl z "oceną ministrów" pokazuje, jak sprytnie Jarosław Kaczyński potrafi wykorzystywać - nieprzyjazne mu przecież raczej - media. Wystarczy poznać ich naturę i można posłużyć się nimi tak, że nawet tego nie zauważą - pisze w DZIENNIKU Igor Zalewski.
Już po raz drugi dokonuje się "przegląd rządu". Usta Premiera - czyli Przemysław Gosiewski - rzucają rozmaite nazwiska zagrożonych urzędników. To dodają jednego, to odejmują, stopniując napięcie. Swoje dorzucają jeszcze Usteczka Premiera, czyli rzecznik Janusz Dziedziczak.

Media połknęły haczyk i szczegółowo relacjonują postępy w „ocenianiu ministrów. Jednego dnia zagrożony jest Woźniak, innego Polaczek, wciąż ważą się losy ministra Sikorskiego, ostatnio ułaskawionego przez Usta Premiera. Karuzela z nazwiskami wiruje, stwarzając wrażenie, że premier Kaczyński jest surowy, że bacznie dba o jakość pracy swoich ministrów, a ci dają z siebie wszystko, byle tylko nie podpaść gromowładnemu. Słabeusze w moim rządzie tolerowani nie będą - płynie groźny komunikat od zatroskanego gospodarza do obywateli.

Tymczasem to tylko teatr, w którym media skwapliwie odgrywają przeznaczoną im rolę. Kaczyński nie usunie przecież ministrów naprawdę budzących społeczne kontrowersje, ani nawet tych, którzy jemu osobiście działają na nerwy, ani tych naprawdę i jednoznacznie fatalnych. Jego możliwości są tu mocno ograniczone, choćby przez koalicyjne ustalenia, które krępują swobodę ruchów Kaczyńskiego niczym przyciasny gorset.
Andrzej Lepper czy Roman Giertych na pewno nie stracą stanowisk, choć rząd prawdopodobnie tylko by na tym zyskał.

Z gabinetu nie zniknie nawet minister transportu morskiego, mimo że jego istnienie jest tak pozbawione sensu, że nawet nie pamiętam nazwiska tego urzędnika. O swoją tekę spokojna może być Anna Fotyga, bo choć jest wielką kolekcjonerką gaf, z której nabijają się nawet członkowie PiS, to może liczyć na wsparcie i zaufanie prezydenta. W rządzie są też ministrowie bezgranicznie oddani z kolei premierowi (choćby minister Jasiński) i oni również mogą spać spokojnie. Tak jak ci naprawdę nieźli (bo i tacy zasiadają przecież w tym gabinecie).

Tak naprawdę Kaczyński może sobie swymi Ustami i Usteczkami pohukiwać na ministrów Woźniaka i Polaczka. Może nawet któregoś z nich rzeczywiście usunie, dając kolejny dowód surowej troski o Polskę, która ma za nic partyjną przynależność. Rząd pewnie zbytnio się nie poprawi, ale premier swój wizerunek - owszem. Przy znaczącej współpracy antyrządowych mediów, które i tak będą zadowolone, bo zawsze są głodne spektaklu. I wilk będzie syty, i owca cała. Cwaniak z tego Kaczyńskiego.








Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj