Otóż cynicznie stwierdzam, że udział w misji wojskowej w Afganistanie na liście zagrożeń, czyhających na polskich żołnierzy, jest na miejscu dość odległym.
Statystycznie - po takich pokojowych przedsięwzięciach, jak wycieczka autokarowa do Francji, przejście na pasach przez jezdnię, picie alkoholu niewiadomego pochodzenia, zabawa w remizie, weekendowa podróż samochodem i czyszczenie broni w koszarach.
Te wszystkie zagrożenia, choć większe, nie wywołują skrajnych reakcji idealistów z prostego powodu - nie dadzą się wykorzystać politycznie. Dlatego idealistyczny poseł Wojciech Wierzejski, który nie domagał się zakazu pielgrzymek do miejsc kultu maryjnego mimo ich tragicznych skutków, po śmierci w walce zawodowego żołnierza, który pojechał do Afganistanu na ochotnika, zażądał wycofania polskich oddziałów z misji międzynarodowych.
Poseł Wierzejski proponuje także powołanie rządu zgody narodowej na czele z demokratyczną dziewicą z odzysku, Januszem Kaczmarkiem. Jest to najzupełniej logiczne. W Europie bywały już podobne rządy, nawet przed wymyśleniem przez komunistów rządu jedności narodu, a ich celem było zawsze zniesienie albo przynajmniej ograniczenie demokracji.
Oczywiście w imię jej wzmocnienia. Nazywało się to Volksfront - Front Ludowy. Taki front ludowy rządził we Francji w sierpniu 1939 roku i nie chciał umierać za Gdańsk, a jak się wkrótce okazało, nie chciał też umierać za Paryż. Wierzejski też nie chce umierać, zwłaszcza politycznie, choć gdyby był bardziej cyniczny, a mniej idealistyczny, dostrzegłby, że już jest po pogrzebie.
Ale wizja jest piękna - Polska, pod rządami Kaczmarka, z Wierzejskim jako ministrem obrony, wycofuje się z NATO, ogłasza się wyspą w zglobalizowanym świecie i co najwyżej, zgodnie z najlepszymi tradycjami endecji, śle do Moskwy adres hołdowniczy, zaczynający się od słów - my was na kalenjach umilajem. Po czym wzruszony Putin przyjmuje nas do WPN i posyła Wierzejskiego do Czeczenii. Znów jesteśmy bezpieczni bez ryzyka.
I to wszystko wydala z siebie poseł na Sejm RP w dniach, w których obchodzimy rocznicę największego triumfu w dziejach polskiego oręża. To też tradycja. Endeccy przodkowie Wierzejskiego zrobili wszystko, aby ten bohaterski zryw narodu spaskudzić politycznie. Nawet ich antykomunizm musiał ustąpić przed praktycznym idealizmem.
Wierzejski twierdzi, że Kaczmarek może liczyć w Sejmie na 300 głosów i ma 90 procent szans na zostanie premierem. Orientacja Wierzejskiego w polityce wewnętrznej jest dokładnie taka sama, jak w polityce międzynarodowej. Idealistyczna. Pan poseł wierzy w taśmową produkcję cudów nad Wisłą.