Dziennik Gazeta Prawana logo

Rybiński: Specsłużby nie umieją nawet uruchomić windy

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tu nam opowiadają jakieś bajki o państwie totalitarnym, o złowieszczej roli służb specjalnych, o powszechnej inwigilacji i masowych podsłuchach, a okazuje się, że funkcjonariusze tych wszechmocnych służb nie potrafią nawet obsłużyć zwykłej windy - pisze w "Fakcie" Maciej Rybiński.

To co dopiero mówić o bardziej skomplikowanych urządzeniach. Incydent z aresztowanym posłem Łyżwińskim, tkwiącym w windzie z agentami - na szczęście dla nich samych wyłącznie płci męskiej - lepiej niż cokolwiek innego zadaje kłam twierdzeniom Janusza Kaczmarka o wykorzystywaniu służb do celów politycznych przez rząd PiS.

W końcu jeśli służb nie można użyć nawet do uruchomienia windy, wątpliwe jest, aby nadawały się do jeszcze bardziej skomplikowanych intryg, niż zamknięcie drzwi i naciśnięcie guzika. Kto wie, czy fiasko operacji CBA w Ministerstwie Rolnictwa było rezultatem przecieku, czy wynikało tylko z faktu, że w tym gmachu też są windy. Jeśli szkolenie agentów nie obejmuje obsługi wind, to trzeba było iść schodami. Jest to wprawdzie dość wyczerpujące, ale za to bezpieczne.

Tak oto technika wkroczyła w nasze burzliwe życie polityczne, zadając kłam twierdzeniom, że najważniejszą rolę odgrywają w nim dyktafony cyfrowe. Najważniejsze są windy. Ja zresztą zawsze miałem wątpliwości, szczególnie od czasu, gdy wysłuchałem opowieści Andrzeja Leppera, jak to podczas rozmowy z nim minister Ziobro, który miał przestrzec wicepremiera przed samym sobą i swoimi własnymi diabolicznymi planami, wkładał bez przerwy rękę do lewej kieszeni i coś tam majdrował.

Lepper uważał, że Ziobro włączał i wyłączał dyktafon. Ja w pierwszej chwili podejrzewałem, że minister sprawiedliwości sprawdzał, czy ma jeszcze portfel. Teraz już wiem, że macał kieszenie, czy aby nie zgubił instrukcji obsługi windy. Trudno sobie nawet wyobrazić, co by się działo, gdyby gmach Sejmu miał 16 kondygnacji. Nie mogłoby się odbyć żadne głosowanie, bo quorum tkwiłoby między piętrami, rozpaczliwie szukając właściwego guzika.

Zawiązywałyby się przymusowe alianse polityczne w celu znalezienia wyjścia z sytuacji i z windy. A jakie pogłoski i plotki by krążyły - kto z kim utknął w windzie i czy stało się to z przyczyn naturalnych, to znaczy w wyniku sprzeczności między humanistyczną naturą polityków i zawiłościami bezdusznej techniki, czy też było to działanie celowe. Windy to ważny element naszej polityki, zwłaszcza kiedy się psują. Tak zresztą, jak wszystko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj