Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma alternatywy dla dolara

9 sierpnia 2011, 09:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nie ma alternatywy dla dolara
Newspix
Obniżka ratingu USA przez S&P jest faktem, bez względu na to, co o niej sądzimy. Niestety jeśli obniżana jest wiarygodność waluty rezerwowej całego świata, to inwestorzy muszą uciekać do złota czy franka szwajcarskiego. Jednak należy zadać sobie pytania o długofalowe skutki piątkowej decyzji - pisze Ryszard Petru.

Bo w dłuższej perspektywie dla Stanów Zjednoczonych ważniejsze od ratingów będą wyniki gospodarki i sentyment rynkowy. Nie sądzę, że inwestorzy finansowi mogliby odsunąć się od dolara i amerykańskich papierów skarbowych – nie ma dla nich sensownej alternatywy. Alternatywą dla dolara na pewno nie jest euro, które zmaga się z nieporównywalnie poważniejszymi problemami. Jeśli obniżany jest rating dla Stanów, powinien być też obniżony dla wielu innych krajów europejskich. Jeśli nawet nie znajdują się one obecnie w tarapatach finansowych, to poprzez rosnący udział w mechanizmie gwarancyjnym EFSF mogą doświadczyć znacznie poważniejszych problemów niż USA. Alternatywą dla dolara nie jest też chiński yuan, z prostego powodu – nie jest to waluta płynna, a chiński rynek finansowy wciąż jest płytki. Żadną alternatywą nie jest frank szwajcarski, który obecnie przez inwestorów traktowany jest raczej jak złoto, czyli aktywo na złe czasy, a nie jak pieniądz wymiany międzynarodowej. Tak więc w średnim okresie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której następuje masowy odpływ inwestycji z amerykańskich obligacji rządowych do innych miejsc na świecie. Pomimo obniżenia ratingu przez jedną z agencji Stany pozostaną jedną z najbardziej wiarygodnych gospodarek. Będzie to nadal bezpieczna przystań, gdzie w niepewnych czasach lokowane będą oszczędności całego świata.

Wczytując się w uzasadnienie opublikowane przez S&P, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że argumentacja jest miękka. Najsilniejsze argumenty dotyczą amerykańskiej polityki. Agencja wskazuje, że amerykańska klasa polityczna jest mniej przewidywalna i stabilna, niż sądzono. Chodzi oczywiście o nieodpowiedzialne zachowania polityków, którzy przedkładają ambicje nad interes kraju. Tyle że był to jak na razie jeden show, z którego można wyciągać oceny, ale chyba zbyt wcześnie, aby na tej podstawie konstruować długoterminowe scenariusze fiskalne.

Argumentem za obniżką ratingu była też gorsza perspektywa długu w kontekście najnowszych danych z USA i projekcji długu w kontekście gorszych danych o głębokości recesji i dynamice wzrostu w ostatnich kwartałach. Dla przypomnienia najnowsze dane Biura Analiz Ekonomicznych (Bureau of Economic Analysis) pokazały, że gospodarka amerykańska zanotowała spadek PKB w 2009 roku nie o 2,6%, jak szacowano, ale o 3,5%. Jednocześnie w roku 2010 i w pierwszej połowie 2011 wzrost gospodarczy był nieco wolniejszy, niż wcześniej sądzono. Dane te oznaczają niższy nominalny PKB Ameryki i trochę gorsze perspektywy na przyszłość.

Jednak rewizja ta nie jest aż tak głęboka, aby zagroziła Ameryce. To politycy decydują o poziomie długu. Pytanie, na jakiej podstawie S&P uważa, że po wyborach w 2012 roku nie będzie większości gotowej na głębsze schodzenie z deficytem? W roku 2015 kraje mające teraz potrójne A, będą miały relację długu do PKB w przedziale od 30% w Kanadzie do 83% we Francji. W tym czasie w Stanach dług do PKB ma wynieść 79%. Dlaczego więc Francja ma mieć nadal wyższy rating, nie wspominając o jej zaangażowaniu w ratowanie europejskich bankrutów? Gdyż „w przeciwieństwie do USA, w pozostałych krajach dług netto zacznie się obniżać przed lub po 2015 roku”. Niezbyt mocne to wytłumaczenie – wszystko zależy przecież od tego, kto rządzić będzie w tych krajach po następnych wyborach i z jaką determinacją będzie obniżać dług. Akurat obniżka ratingu dla USA zmniejsza szanse Obamy na reelekcję. Być może za rok trzeba będzie przywrócić AAA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Ryszard Petru
Przewodniczy Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Główny Doradca Ekonomiczny DemosEuropa. Przewodniczący Rady Nadzorczej DI Investors. Pracował jako dyrektor kierujący pionem analiz, strategii i relacji inwestorskich w PKO BP. Wcześniej był Dyrektorem BRE Banku ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, jednocześnie był Głównym Ekonomistą Banku odpowiedzialnym za badania makroekonomiczne. Był też Głównym Ekonomistą Banku BPH, gdzie prowadził badania i analizy makroekonomiczne polskiej gospodarki. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Doradzał w zagadnieniach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach Europy Środkowo Wschodniej i Azji Centralnej. Był doradcą Leszka Balcerowicza, Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Finansów.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj