Udało się panu pogodzić wodę z ogniem. W książce „Kapitalizm. Historia krótkiego trwania” napisał pan, że zgodnie z tym, co wszyscy wkoło wieszczą, kapitalizm się kończy, ale jednocześnie ma się całkiem dobrze i będzie trwał.
Reklama
Kacper Pobłocki: Tak właśnie jest. Jedyną sensowną odpowiedzią na pytanie o kres kapitalizmu jest stwierdzenie, że kończy się i nie kończy równocześnie. Bo kapitalizm nie jest jednorodnym zjawiskiem, które zaistniało jedynie na Zachodzie i zostało przez ten Zachód wymyślone. Ja uważam, że kapitalizm powstawał w wielu miejscach, zanikał i odradzał się. W pewnym sensie jest tak stary jak sama ludzkość.
W takim razie co tu się właściwie kończy?
Porządek, który powstał około 1870 r., a którego sercem był świat anglosaski. Dwa lata temu Chiny prześcignęły Stany Zjednoczone jako największa gospodarka świata i symbolicznie możemy uznać ten statystyczny fenomen za cezurę. Dominacja Zachodu się skończyła.
Tylko co to oznacza?
To, że system, który Zachód wytworzył, był specyficzną wersją kapitalizmu. Opierał się na trzech filarach: pracy, pieniądzu i nieruchomościach. Kapitalizm zachodni przetrwał nie dzięki rewolucji przemysłowej, produkcji towarowej czy fabrykom, tylko dzięki urbanizacji. To rynek nieruchomości i pieniądze z niego pochodzące stanowiły istotny element pozwalający m.in. na tworzenie baniek spekulacyjnych, koncepcję stałego wzrostu.
A kapitalizm bez obrotu nieruchomościami to ten, który istniał zawsze? W swoich rozważaniach cofa się pan do starożytności, a w przypadku Polski – do czasów Mieszka I.
Kapitalizm w szerokim rozumieniu tego słowa to praca i pieniądz. To chyba najbardziej ludzi zaskakuje: historia pieniądza i pracy jest tak stara jak sama ludzkość. I nie chodzi o to, z czego ta praca wynikała – z bezpośredniego przymusu, jakim było niewolnictwo, czy z pracy najemnej będącej koniecznością społeczno-ekonomiczną, jak to ma miejsce dzisiaj. Chodzi o to, że zawsze jest grupa ludzi, która żeby przeżyć, musi pracować na rzecz innych. I druga grupa, która po prostu może dużo i niewiele musi. Dlatego opisałem system stworzony przez Mieszka I. Najprawdopodobniej niekwestionowana pozycja, jaką zdobył na terenach współczesnej Wielkopolski, wynikała z tego, że skorzystał z usytuowania tego regionu na szlaku handlowym prowadzącym na Bliski Wschód. Pod względem stworzonego przez niego systemu można nazywać go protokapitalistą. Z wykopalisk archeologicznych wiemy, że na terenach współczesnej Polski, ale też i Ukrainy, znajdowała się spora ilość dirhemów, arabskich srebrnych monet. Czym handlowano? Nie bursztynem, co pamiętamy z bajkowej wersji historii Polski, ale ludźmi. Mieszkańcami podbitych plemion, które zamieszkiwały ten region jeszcze przed przybyciem Mieszka, bo on i jego ojciec byli przybyszami z zewnątrz.

Kacper Pobłocki antropolog, aktywista miejski. Jego nowa książka „Kapitalizm. Historia krótkiego trwania” ukazała się nakładem Fundacji Bęc Zmiana