Dziennik Gazeta Prawana logo

Rafał Woś: Ropa to dar, który bywa przekleństwem

Rafał Woś
Rafał Woś/Dziennik Gazeta Prawna
Zazwyczaj przy próbie odpowiedzi na pytanie, skąd u licha na Bliskim Wschodzie tyle wojen i niestabilności, nierówności pojawiają się rzadko. Tymczasem jest to czynnik kluczowy.

Czy Bliski Wschód to region wielkich, czy małych nierówności ekonomicznych? Czy Irak albo Arabia Saudyjska są krajami bardziej egalitarnymi niż współczesne Chiny lub Ameryka? Odpowiedź na te pytania znajdziecie w nowej pracy „bandy Piketty’ego”.

Francuzi z Paris School of Economics – Thomas Piketty, Facundo Alvaredo oraz Lydia Assouad – wzięli na celownik Bliski Wschód z przyległościami. Od Turcji i Egiptu, przez Syrię, Jordanię i Palestynę (bez Izraela, bo to jednak gospodarczy wyjątek w regionie), po Półwysep Arabski i Zjednoczone Emiraty. Plus Iran i Irak. W sumie region zamieszkiwany przez 410 mln ludzi. Liczniejszy niż Stany Zjednoczone (320 mln), ale mniej liczny niż Unia Europejska (450 mln).

Z nierównościami na Bliskim Wschodzie sprawa jest dziwna: intuicyjnie czujemy, że są niemałe, ale zbyt często nie mówi się o nich podczas rozważań na temat geopolitycznej sytuacji w regionie. Może przez chwilę – podczas arabskiej wiosny, która wybuchła w 2010 r. – ten i ów komentator przypominał o rosnącej liczbie młodych gniewnych, którzy się radykalizują, bo oligarchiczno-rentiersko-dyktatorskie kamaryle w Egipcie czy Syrii nie dopuszczają ich do owoców wzrostu gospodarczego. Zazwyczaj jednak przy próbie odpowiedzi na pytanie, skąd u licha w tym regionie świata tyle wojen i niestabilności, nierówności pojawiają się rzadko. Tymczasem – jak dowodzą Piketty, Alvaredo i Assouad – jest to czynnik kluczowy.

Jeśli spojrzeć na cały region, to jest on wyjątkowo nierówny. I to nawet w zestawieniu z najbardziej nierównymi miejscami globu. Weźmy górne 10 proc. społeczeństwa, ów decyl, który określa się zazwyczaj mianem klasy wyższej. W 2016 r. w Europie Zachodniej przypadało na niego 35 proc. całego dochodu narodowego (będę używał tego terminu na przemian z bogactwem). A przecież wiemy, że Europa w ostatnich dekadach przestała być tak równym miejscem, jakim była w złotych latach powojennego kapitalizmu. W tym samym czasie w Chinach bogacze trzymają w swoich rękach nieco ponad 40 proc. dochodu. W USA to ok. 47 proc., w Indiach i Brazylii nieco ponad 50 proc. A na Bliskim Wschodzie? Aż 64 proc. gospodarki należy do klasy wyższej. Co czyni region jednym z najbardziej nierównych miejsc globu. Porównywalnym tylko z Afryką Południową, która wciąż nie może się wydobyć z konsekwencji długoletniego prowadzenia polityki apartheidu.

To samo widać po drugiej stronie dochodowego spektrum. W Europie Zachodniej dolna część społeczeństwa (czyli klasa niższa, zwana przez niektórych ludową) zarabia ponad 20 proc. całego bogactwa wytwarzanego przez gospodarkę. W USA przypada na nią 17 proc. bogactwa. Tymczasem na Bliskim Wschodzie to mniej niż 10 proc. Różnice widać będzie również doskonale, gdy popatrzymy na klasę średnią, która w Europie i Ameryce kontroluje ok. 40 proc. dochodu. Zaś w świecie arabsko-perskim trochę powyżej 25 proc. bogactwa. Między krajami widać pewne różnice. Położenie materialne biednych jest nieco lepsze w Iranie, Egipcie i Jordanii (17–18 proc. dochodu narodowego), gorsze w emiratach (poniżej 10 proc.), gdzie żyje bardzo wielu pracowników najemnych z Azji i Afryki. Choć każdy, kto miał okazję zobaczyć z bliska ich fatalne warunki pracy, miałby pewnie problem z użyciem słowa „żyje”.

Cała analiza stanowi dość ponury dowód na niezwykle nierówną i oligarchiczną dystrybucję dochodów ze skarbu ropy, jakim natura obdarzyła (przeklęła?) ten region. To w połączeniu z brakiem demokracji i przejrzystości oraz systemem opartym o regresywne podatki pośrednie (głównie od sprzedaży) sprawia, że Bliski Wschód pozostanie miejscem nierównym. A co za tym idzie, wyjątkowo niestabilnym. 

Kolejna analiza Piketty'ego to dość ponury dowód na niezwykle oligarchiczną dystrybucję dochodów z ropy na Bliskim Wschodzie. To w połączeniu z brakiem demokracji i przejrzystości oraz systemem opartym o regresywne podatki pośrednie sprawia, że region pozostanie miejscem niestabilnym

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRafał Woś: Ropa to dar, który bywa przekleństwem »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj