Bez względu na to, do jakich zajrzymy statystyk, nie sposób znaleźć poważnych argumentów za tym, że przynależność do Wspólnoty nam szkodzi. Ale jednocześnie wiemy, że nie jest to organizacja funkcjonująca optymalnie.

Oczywiście można poprawiać niedociągnięcia i eliminować nieprawidłowości doraźnymi rozwiązaniami. Ale nie usuną one głównej przeszkody dla lepszego działania UE. A jest nią władza, jaką mają nad Unią rządy.

Państwa członkowskie zaczynają już przypominać jeden zintegrowany organizm gospodarczy. Na koniunkturę w jednym kraju w coraz większym stopniu wpływa to, co dzieje się u jego sąsiadów. W skrajnym przypadku może to oznaczać, że w czasie kolejnej recesji w Polsce czekają nas zwolnienia, bo np. rząd w Berlinie odmówił pomocy niemieckim firmom, gdy te zaczęły lawinowo tracić zamówienia w Chinach.