Jest już nowa szefowa MSWiA.

Jest. Za Joachima Brudzińskiego. Nauczycielka pani Elżbieta Witek. Ta sama, która mówiła, że dowiedziała się o Katyniu z literatury międzywojennej. To jej podlega wiceminister Jarosław Zieliński.

W policji zwany "Konfetti".

To też nauczyciel, z Suwałk. Za pierwszego PiS-u również był wiceministrem. Odpowiadał za administrację, później długo był wiceprzewodniczącym komisji administracji i spraw wewnętrznych w Sejmie. Z politycznymi ministrami bywa tak, że niewielu ma głęboką wiedzę o sprawach, za które odpowiadają.

Kiedy pan był wiceministrem w MSWiA, na czele resortu stał Grzegorz Schetyna.

I otoczył się zawodowcami w paru dziedzinach. Zostawił nam w miarę wolną rękę z jasną deklaracją, że najmniejsza wpadka i wypada się z gry. Wiedziałem, że gdybym wyciął numer jak ten z konfetti, to następnego dnia by mnie nie było. Nie znaliśmy się przecież z Grzegorzem Schetyną, wiedział tylko, że mam duże doświadczenie w policji. I nikt za mną parasola nie nosił, drzwi do samochodu nie otwierał, choć wiem, że by się znalazły lizusy, które chętnie konfetti by sypały. Jak ktoś zaczynał jakieś komplementy, to od razu pytałem, co chce załatwić. Przecież wiem, jak jestem przystojny i ile mam wzrostu. Nigdy się nie otaczałem klakierami, tylko ludźmi myślącymi, mądrymi, z własnym zdaniem.

Policja to Bizancjum.

Czasami staje się Bizancjum. Jeśli szef ma głupie oczekiwania, to podwładni ścigają się w podlizywaniu. Dziś minister rozdaje karty we wszystkich służbach, rozdaje radiowozy.

Pan też rozdawał.

Nie, nie rozdawałem. Radiowozy należą się policjantom jak psu buda. Nigdy nie brałem udziału w jakichś szopkach z przekazywaniem sprzętu, ze święceniem. No dobra, jak był jakiś nowy, duży komisariat i policja miała dobre relacje z księżmi, to zapraszała któregoś z nich na otwarcie. Teraz jest tak, że ksiądz jest obecny w zasadzie zawsze. A minister Zieliński robi takie show, jakby ten radiowóz kupił ze swoich prywatnych pieniędzy i łaskawie go przekazał policjantom. W sumie to i śmieszno, i straszno.

Dzisiaj wszystko stało się polityczne i dobre działania urzędników są atakowane przez przeciwników...

No właśnie, sprawa RPO dr. hab. Adama Bodnara, który przeciwstawił się publicznie złemu traktowaniu mężczyzny podejrzanego o zamordowanie dziewczynki. Jego zadaniem jest bronić praw obywateli, nawet zabójców, również tych, którzy odsiadują wyroki. To też są ludzie, którym należy się konstytucyjne poszanowanie godności. Że się to nie podoba politykom rządzącym – trudno. Rzecznik nie od tego jest, żeby się podobać, tylko żeby stać na straży praw obywatelskich. Zaraz po tym TVP zajęła się synem RPO, a to już jest haniebne.

Mam nadzieję, że dr hab. Adam Bodnar złoży pozew przeciwko telewizji, która zrobiła nagonkę na niego i jego rodzinę. Podobno Joachim Brudziński miał w dzieciństwie incydent z naruszeniem prawa. Ale wyrósł na posła, ministra, ostatnio eurodeputowanego. Adam Bodnar, walcząc o prawa obywateli, pewnie dotrwa do końca kadencji. Swoją drogą to świetny rzecznik praw obywatelskich i porządny człowiek.