Korwin-Mikke mówi, że Braun byłby lepszym kandydatem niż pan.

Reklama

Innym razem mówił, że to ja jestem najlepszym kandydatem na prezydenta.

Chce pan powiedzieć, że JKM jest niezrównoważony, niestabilny?

Jego metodą popularyzowania myśli konserwatywnej i liberalnej są kontrowersyjne, wyostrzone wypowiedzi, kontrowersyjny styl budujący popularność.

To nie jest żadna popularyzacja myśli…

Proszę powiedzieć, że to nie jest popularyzacja myśli, tysiącom młodych osób zafascynowanych myślą Korwin-Mikkego.

Mogę powiedzieć, co JKM sądzi o pedofilii. Że "lekka pedofilia nie jest szkodliwa społecznie”, że "z pedofilią mocno się przesadza”, że "dotykanie przez mężczyznę (byle, oczywiście, bez nadmiernego natręctwa) raczej rozbudza (w dziewczynkach – red.) kobiecość i pomaga niż szkodzi; również uodpornia na podobne zaloty w przyszłości”. Mogę coś jeszcze o debilach, niepełnosprawnych dzieciach... Nie wstyd panu, że jest pan z nim w jednym ugrupowaniu?

Nigdy nie byłem korwinistą. Natomiast cenię prezesa za to, że, używając metafory z Matriksa, podaje tak wielu osobom tę czerwoną pigułkę pozwalającą dostrzec prawdę i wyjść z pewnych schematów politycznej poprawności. Ale widzę, że pani w ogóle nie ukrywa swojej niechęci do niego?

Pan akceptuje człowieka pochwalającego pedofilię? Pan akceptuje człowieka mówiącego o tym, że trzeba się pozbyć dzieci niepełnosprawnych? Pan jest katolikiem.

Katolicka nauka społeczna zobowiązuje nas do dbania o dobro wspólne, także w warunkach demokratycznych. To prowadzi do współpracy, do koalicji. W kwestii niepełnosprawnych to w Konfederacji wszyscy jesteśmy pro-life.

Tak? To też JKM: "Jeżeli ojciec ma płacić alimenty, powinien mieć prawo decyzji, czy dziecko zabić, czy nie”. I to nie jest zdanie wyrwane z kontekstu, tylko wywód polityka, którego pan ceni.

Nigdy nie słyszałem tej wypowiedzi. Nie sądzę, aby była prawdziwa. Ale wielokrotnie mówiłem, że nie zgadzam się z niektórymi kontrowersyjnymi poglądami JKM. Prezes, mówiąc swoje kontrowersyjne rzeczy w mediach, świadomie prowokuje. To realista i umysł matematyczny. Zauważył po prostu, że współczesne media kierują się głównie sensacją, a wizerunki medialne liderów żyją swoim życiem.

CZYTAJ WIĘCEJ W PIĄTKOWYM WYDANIU DGP>>>