Jędrzej Bielecki: Kto pierwszy wpadł na pomysł budowy w Gdańsku muzeum II wojny światowej? Wojciech Duda*: Patronem przedsięwzięcia jest Donald Tusk. Na łamach "Przeglądu Politycznego", pisma, które wydaję, przetoczyła się w ostatnich latach wielka dyskusja o pamięci historycznej. Jedną z osób, które zwróciły uwagę na brak muzeum obrazującego II wojnę światową, był prof. Paweł Machcewicz z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. On jest też więc "duchem sprawczym" wstępnej koncepcji tej placówki.

Jak dużą część ekspozycji ma zająć część poświęcona wysiedleniom?
Mówienie w tej chwili o proporcjach nie miałoby sensu. Kluczowe miejsce zajmą najważniejsze doświadczenia II wojny światowej: niemiecka agresja, Holocaust, praca niewolnicza, heroiczny ruch oporu, kolaboracja z hitlerowskim reżimem. Wysiedlenia zostaną przedstawione jako jedno z tych doświadczeń. Wyłączanie tragedii ludności niemieckiej z kontekstu II wojny światowej nie tylko fałszuje historię. Problemem jest również fakt, że w efekcie przesiedlenia trafiają w ciąg czystek etnicznych zaczynających się wojnami bałkańskimi w 1912 r., a których współczesną formą są dramatyczne wydarzenia towarzyszące rozpadowi Jugosławii. To jest logika Eriki Steinbach, szefowej Związku Wypędzonych. Dla polskiej pamięci jest ona nie do przyjęcia. Odchodzi pokolenie, które było naocznym świadkiem wydarzeń II wojny światowej. A nadchodzi epoka pamięci kulturowej, która zawsze domaga się rytualizacji i instytucjonalizacji. Od tego, jakie my będziemy czynić rytuały, jak będziemy instytucjonalizować tę pamięć, będzie zależało, jak doświadczenie wojny i totalitaryzmu zostanie zapamiętane.

Czy muzeum w Gdańsku miałoby zastąpić budowę w Berlinie przez niemiecki rząd Widomego Znaku?
Nie szukajmy elementów konkurencji, tylko uzupełniania się tych przedsięwzięć. Projekt muzeum II wojny światowej ma zresztą charakter międzynarodowy, a nie dwustronny.

Czy chcecie zaprosić do udziału w opracowaniu koncepcji muzeum niemiecki Związek Wypędzonych?
W kuratorium, które opracuje koncepcję muzeum, wezmą udział wybitni naukowcy z krajów uczestniczących w dramacie wojennym: poza Polakami także Niemcy, Francuzi, Anglicy, Rosjanie, Izraelczycy.

Kto sfinansuje nowe przedsięwzięcie?
Muzeum II wojny światowej to projekt o charakterze europejskim - dlatego liczymy na wsparcie Unii Europejskiej. Ale także ze strony funduszy rządowych: z Polski, Niemiec i innych państw kontynentu.

Czy jest już lokalizacja nowego muzeum?
Nie jest ona przesądzona. Ale muzeum mogłoby powstać w tej części starego Gdańska, gdzie symbolicznie rozpoczęła się II wojna światowa: w okolicach Poczty Polskiej i kanału Raduni - Motławy. To byłby nowy budynek, którego skala i znaczenie powinny być porównywalne do takich przedsięwzięć, jak Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, Yad Vashem w Jerozolimie czy Muzeum Historii Żydów Niemieckich w Berlinie.

Donald Tusk jest pierwszym polskim premierem, który próbuje rozwiązać spór z Niemcami o pamięć II wojny światowej poprzez budowę w Gdańsku muzeum II wojny światowej. Dlaczego się na to odważył?
W swych założeniach muzeum II wojny światowej ma ukazać całościowo doświadczenie wojny i okupacji, a więc agresję i zbrodnie popełniane przez totalitarne dyktatury - III Rzeszę i Związek Sowiecki, dalej opór i martyrologię, wreszcie konsekwencje wojny, w tym przymusowe wysiedlenia. Kluczem są doświadczenia Gdańska, miasta, z którego pochodzi premier. Bo w historii Gdańska, jak w soczewce, odbijają się największe wydarzenia XX wieku. Tu zaczęła się II wojna światowa, tu doszło do bezprecedensowej zagłady substancji miejskiej, tu podniesiono z ruin stare miasto, tu narodziła się "Solidarność", zamykając tragiczny ciąg i otwierając nową epokę.

*Wojciech Duda jest doradcą premiera Donalda Tuska do spraw polityki pamięci, wydawcą "Przeglądu Politycznego"