Za komuny płonące gmachy PZPR wyrywały władzę ze słodkiego przekonania, że wszystko ma pod kontrolą. Kiedy PiS, dekady po upadku PRL, wygrał wybory i zaczął się zachowywać jak władza, której wolno niemal wszystko, pokonani byli wstrząśnięci do głębi.
Z grubsza ludzie starsi dzielą się na tych, których poruszał Jan Krzysztof Kelus, i na tych, którzy reagowali tak dzisiaj popularnym "ale o co chodzi?". Zaangażowany w demokratyczną opozycję końca lat 60. i 70. wolny duch, nieco anarchistyczny, nieprzekupny. W piosenkach Kelusa mieliśmy i sarkazm, i kawałki jednoznaczne: "Strach w ludzkich oczach upokorzenie/ W spotniałych palcach świstki wyroków/ Pamięć odbitą na ścieżkach zdrowia" – to na pewno państwo poznali, oczywiście „Ballada o szosie E7”, utwór, by tak powiedzieć niemodnie, o sumieniu.
Nawet swobodny żarcik, że „Sto kilometrów – to niedaleko/ Można się było w końcu pocieszyć/ Logicznie biorąc, mógł ktoś im spalić/ Miejski komitet w miasteczku Cieszyn”, poziomu napięcia nie obniżał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna