"Przestrzeganie praw mniejszości i opozycji to podstawowy warunek zbliżenia Białorusi z UE" - podkreślił szef MSZ Radosław Sikorski w TVP Info. W tym tygodniu do Polski przyjedzie minister spraw zagranicznych Białorusi. To będzie okazja do - jak to określił Sikorski - .
A będzie o czym rozmawiać. Związek Polaków na Białorusi został dziś bowiem .
"Przed chwilą białoruskie władze przejęły siłą w całości Dom Polski. , które były wewnątrz budynku - po prostu za ręce. Użyto przemocy wobec starszych osób, bo w trakcie dnia pracy mogli tam być tylko emeryci. " - relacjonował prezes Rady Naczelnej ZPB . Dodał, że zatrzymano siedmiu działaczy ZPB jadących do Iwieńca.
Milicja wypuściła polskich działaczy dopiero późnym wieczorem. "Przetrzymywani byli na komisariacie w Wołożynie. Zarzucano im, że . Milicja nie wpuściła nas do środka" - mówił Poczobut.
Poinformował też, że spółce Polonika w Grodnie, której dyrektorem jest Andżelika Borys, białoruski sąd gospodarczy wyznaczył dodatkową . Polonice zarzucono prowadzenie nielegalnej działalności charytatywnej. Stworzona przez nieuznawany przez władze w Mińsku ZPB Andżeliki Borys spółka prowadzi między innymi szkołę społeczną, w której języka polskiego uczy się ponad 400 osób.
Co oznaczają te działania białoruskich władz? "Jest oczywiste, że " - powiedział Poczobut. "Przejęli kolejny Dom Polski. Myślę, że przejmą pozostałe" - dodał. "Pokazuje to też, że sytuacja Polaków na Białorusi absolutnie się nie zmieniła od 2005 r. - ocenił działacz. - Wtedy stosowano przemoc i teraz w podobny sposób przejęto Dom Polski. Mówienie, że Łukaszenka się zmieni, że będzie lepiej, że będzie demokratyzacja, to tylko mrzonki. Łukaszenka stawia na przemoc".
Na temat wejścia białoruskiej milicji do Domu Polskiego w Iwieńcu rozmawiał po południu z wezwanym do MSZ ambasadorem Republiki Białorusi Wiktarem Gajsionakiem wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer. "Minister Kremer przekazał ambasadorowi Białorusi nasze . Zaznaczył, że tego typu działania represyjne są dla nas nie do zaakceptowania" - relacjonował rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
Na konsultacje do Warszawy został .
Czytaj dalej >>>
Do Iwieńca udał się także w poniedziałek polski konsul na Białorusi Marek Martinek, który nie został wpuszczony do Domu Polskiego.
Szef Wspólnoty Polskiej oświadczył, że stowarzyszenie to oczekuje twardego stanowiska władz polskich w sprawie przejęcia Domu Polskiego w Iwieńcu. "Oczekujemy od władz polskich - , bo jeśli tej reakcji nie będzie, to pozostały majątek też zostanie zajęty przez władze w Mińsku, a działalność ZBP sparaliżowana" - powiedział.
Płażyński zaznaczył, że przejęcie Domu w Iwieńcu stanowi swego rodzaju przełom w dotychczasowej sytuacji, ponieważ - jak mówił - do tej pory, mimo że , to jednak nie prowadziły represji w stosunku do domów należących do tej organizacji. W ocenie Płażyńskiego przejęcie domu w Iwieńcu to "wyraźne zaostrzenie" sytuacji.
Zwrócił też uwagę, że od pięciu lat w rękach Związku Polaków na Białorusi są tylko trzy domy - w tym ten w Iwieńcu - z 16, które nasz kraj wybudował na Białorusi w latach 90. "Oczekujemy powrotu majątku do prawowitych właścicieli, czyli do ZPB" - podkreślił.
W opinii Płażyńskiego prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zrozumiał ostatnie ocieplenie stosunków z Unią Europejską jako przyzwolenie na twarde działania w stosunku do mniejszości polskiej. "Skoro Europa mu trochę odpuściła, to on wykorzystał to, by , jeżeli chodzi o niezależność, czyli z organizacjami polonijnymi. Polacy płacą w ten sposób cenę za pozorną poprawę klimatu politycznego na Białorusi" - zaznaczył Płażyński.
Białoruskie władze nie uznają ZPB Andżeliki Borys, który przez Warszawę uważany jest za jedyny prawomocny. Dla Mińska legalny jest Związek Polaków kierowany obecnie przez Stanisława Siemaszkę. Do rozłamu doszło zjeździe ZPB w marcu 2005 roku, na którym wybrano na prezesa Andżelikę Borys.