A zmiany mogą działać na korzyść Kazimierza Marcinkiewicza, kandydata PiS, który przegrał wyścig o prezydenturę Warszawy. Bo zwolnić się może kilka stanowisk. Jakich? Premier na razie nie chce wyrokować.
Bo w rządzie szykuje się rewolucja. Kaczyński chce bardzo dokładnie sprawdzić, co dzieje się w poszczególnych resortach i jakie osiągnięcia mają kierujący nimi ministrowie. Jak mówi, przegląd ma być "nieporównywalnie głębszy" niż ten z lata. I dlatego szef rządu mówi o "nowych możliwościach", jakie mają się pojawić. Być może chodzi o nowe miejsce dla Marcinikiewicza.
Ale premier nie chce na razie stawiać sprawy na ostrzu noża. Bo wyniki kontroli mogą być bardzo dobre - na tyle, że nie trzeba będzie nikogo wymieniać. I dlatego Jarosław Kaczyński zastrzega: "Nie trzymajcie mnie za słowo".