Był już premierem i jako komisarz rządził Warszawą. W styczniu Kazimierz Marcinkiewicz ma wejść do rządu Jarosława Kaczyńskiego. Mówi się, że dostanie tekę jednego z ministerstw gospodarczych. Być może zastąpi Piotra Woźniaka, kierującego właśnie resortem gospodarki.
Marcinkiewicz na razie odpoczywa. O swojej przyszłości zdecyduje za miesiąc. I właśnie wtedy do jego drzwi ma zapukać premier. Bo, jak mówi rzecznik rządu Jan Dziedziczak, właśnie w styczniu były komisarz Warszawy dostanie propozycję powrotu do ław rządowych.
Jaki resort miałby objąć? Na razie nie wiadomo. Premier wspominał niedawno, że Marcinkiewicz byłby świetnym ministrem oświaty. Widział go też w resortach gospodarczych. A że Grażyna Gęsicka, nadzorująca rozwój regionalny, i Wojciech Jasiński, trzymający pieczę nad skarbem, są pewni stanowisk, może chodzić właśnie o Woźniaka.
Teraz jednak Dziedziczak tłumaczy, że z propozycją dla Marcinkiewicza trzeba poczekać na wyniki kontroli w rządzie, zleconej przez premiera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|