"Do czasu wyjaśnienia sprawy zawieszam swoją działalność w Samoobronie. W każdej chwili jestem gotów zdać immunitet" - tak poseł Stanisław Łyżwiński tłumaczył się z zarzutów o namawianie do usunięcia ciąży. Mówi, że cała sprawa to prowokacja, za którą "ktoś stoi".
Poseł deklaruje, że w każdej chwili jest gotów zeznawać w prokuraturze. "Bo to są bardzo poważne zarzuty i to wszystko musi być bardzo szybko wyjaśnione" - mówi. Dodaje, że jeśli będzie taka potrzeba, to zrzeknie się immunitetu.
"Nie miałem żadnych kontaktów seksualnych z tą panią ani z żadną z pracownic" - stwierdził Łyżwiński i powiedział, że jest nawet gotów przysiąc. A na pytanie, czy
jest ojcem dziecka Anety Krawczyk, odpowiedział: "To bzdura".
Łyżwiński całą sprawę nazywa prowokacją i atakiem wymierzonym w Samoobronę i koalicję. "Wykorzystano osobę, która w pewnej chwili stała się desperatką" - tłumaczył
poseł. Zadeklarował, że podda się wszystkim procedurom medycznym, niezbędnym dla wyjaśnienia sprawy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|