Wczoraj dziennik.pl rozmawiał z kilkoma posłankami Samoobrony. W ich wypowiedziach na temat afery z obiecywaniem pracy w zamian za seks przeważały drwiny, niedowierzanie i oskarżenia wobec Anety Krawczyk. Dziś Lepper zdecydował się przeprosić za to lekceważenie, "zwłaszcza wszystkie kobiety".
"Zaapeluję do Łyżwińskiego"
Lepper powiedział też, że będzie namawiał swego partyjnego kolegę, żeby poddał się badaniom DNA. "Jeżeli potwierdzi się, że Stanisław Łyżwiński jest ojcem dziecka Anety
Krawczyk, to ja będę mógł tylko prosić pana posła, żeby złożył mandat. Nic więcej zrobić nie mogę" - mówi szef Samoobrony.
Andrzej Lepper zaapelował też do wszystkich działaczy partii, żeby donosili o wszystkich przypadkach molestowania seksualnego w jej szeregach. Ale sam nie chciał nic powiedzieć na temat
oskarżeń, jakie Aneta Krawczyk wysunęła pod jego adresem. A zarzuciła mu, że dawał kobietom pracę w zamian za seks.
Ale to była tylko pierwsza część konferencji prasowej. Potem Andrzej Lepper przeszedł do kontrataku i stwierdził, podobnie jak wszyscy jego koledzy partyjni, że wszystko to jeden wielki spisek, wymierzony w Samoobronę i w koalicję. Częścią "nagonki" miały być także pojawiające się wcześniej zarzuty wobec Ligi Polskich Rodzin i wszechpolaków.
Lepper: Ta pani była w moim pokoju
Wyraźnie zdenerwowany Lepper bez ogródek przyznał, że Aneta Krawczyk była wiele razy w hotelu sejmowym. A być może nawet w jego pokoju. "Robiliśmy różne imprezy. Czy Wigilię, czy moje imieniny. Ja państwu oświadczam, że ona była w hotelu. Po co szukać książki wejść?" - pytał Lepper. I przekonywał, że przecież wielu dziennikarzy nagrywało rozmowy z nim właśnie tam. Dlatego jego zdaniem to, że Krawczyk zna rozkład pokoju, o niczym nie świadczy.
Andrzej Lepper, komentując wyniki sondażu OBOP-u dla DZIENNIKA, w którym 71 procent pytanych chciało jego odejścia, powiedział, że w żadnym wypadku nie zamierza podawać się do dymisji. "Nie wchodzi w grę, żebym zawiesił swój udział w rządzie, bo nie ma żadnego dowodu przeciwko mnie. Nikt oprócz tej pani niczego w mojej sprawie nie potwierdza" - tłumaczył szef Samoobrony.
Łzy w oczach przewodniczącego
Lepper wrócił też do starych haseł o złodziejskiej prywatyzacji i okradaniu narodu. Zapowiedział także, że już niedługo Centralne Biuro Antykorupcyjne zakończy śledztwa, po których polecą głowy. Ale szczegółów nie podał.
"Zostawcie w spokoju moją rodzinę. Nie mieszajcie moich bliskich w tę sprawę" - zaapelował na koniec, nie kryjąc wzruszenia. I wyszedł bez odpowiadania na pytania dziennikarzy.