Opozycja: To tylko jeden wątek, śledztwo musi trwać
"Nie wiemy nic więcej poza tym, że pan Łyżwiński nie jest ojcem dziecka Anety Krawczyk" - mówi dziennikowi.pl Elżbieta Radziszewska z Platformy Obywatelskiej. Posłanka przypomina jednocześnie inne zeznania byłej radnej Samoobrony - o tym, że musiała świadczyć usługi seksualne także innym politykom partii. A to oznacza, że być może ojcem jej córki jest inny działacz partii Andrzeja Leppera. A może nawet sam Lepper.
Wojciech Olejniczak z SLD podkreśla, że seksafera wcale nie została jeszcze wyjaśniona. Bo wątków jest wiele i prokuratura potrzebuje czasu, żeby dokładnie zbadać każdy z nich.
Poza tym - jak mówi Radziszewska - zeznania Krawczyk i innych kobiet z całej Polski opisują pewien proceder. Chodzi o układ praca za seks. "I te sprawy nie są wyjaśnione" - podkreśla posłanka. I dodaje, że prokuratura jak najbardziej powinna kontynuować śledztwo. Tym bardziej, że sprawa dotyczy ludzi ze świecznika polskiej polityki. Mówi, że śledztwo powinno trwać nawet, jeżeli wyniki badań DNA "poddają pod pewną wątpliwość" zeznania Krawczyk.
Senator PO Stefan Niesiołowski podtrzymał natomiast ofertę, jaką PO złożyło PiS-owi: poparcie dla budżetu w zamian za zgodę na wiosenne wybory parlamentarne. "Bo problemem jest poziom ostatnich wypowiedzi posłów Samoobrony. Tacy ludzie nie powinni rządzić Polską" - ucina polityk.
Koalicja: Wyniki podważają wiarygodność zeznań Krawczyk
Marek Suski z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że wyniki badań DNA "znacząco podważają wiarygodność" zeznań Anety Krawczyk. Sugeruje, że cała ta afera to sztucznie napompowany balon, który opiera się na powtarzanej z ucha do ucha plotce.
Poza tym poseł nie widzi powodu, żeby z powodu jednego posła miała się rozpadać koalicja. Bo przecież Stanisław Łyżwiński ani nie jest w rządzie, ani nie jest szefem partii. "W Platformie też jest polityk, który ma teraz sprawę karną i Platforma się przez to nie rozpada. To dlaczego rozpaść się ma koalicja?" - pyta w rozmowie z dziennikiem.pl Suski. Wygląda więc na to, że jakie by nie były wyniki badań, i tak na sytuację w koalicji by to nie wpłynęło.
Ale w ocenie Romana Giertycha z LPR, wyniki bardzo wiele zmieniają w całej sprawie, bo podważają zeznania Anety Krawczyk aż "do szpiku kości". Wicepremier widzi tu atak na rząd. I chce jakichś rozwiązań, które "będą przeciwdziałać takim działaniom".
Samoobrona: To był zamach
"To był zamach stanu przygotowany przez <Gazetę Wyborczą>" - grzmi natomiast Andrzej Lepper z Samoobrony. I zapowiada, że będzie się domagał zamknięcia gazety.
Lepper przedwczoraj wystąpił na konferencji prasowej, gdzie teatralnie zaapelował, żeby zostawić w spokoju jego rodzinę. I przepraszał za zachowanie posłów swojej partii, którzy drwili z Anety Krawczyk i jej zarzutów. A dziś partyjny zwierzchnik Łyżwińskiego głośno zastanawia się, czy za spiskiem stały także inne partie polityczne. Mierzy w PO, SLD i PSL. Domaga się też przeprosin "dla Samoobrony i Polski".
Pytanie, kto przeprosi Samoobronę i kobiety w Samoobronie, stawia także wicemarszałek Sejmu Genowefa Wiśniowska. W rozmowie z dziennikiem.pl dodaje, że "prawda zwyciężyła". Jeszcze niedawno mówiła, żeby w sprawie zarzutów poczekać na orzeczenie prokuratora. Teraz twierdzi, że to wszystko "bzdury i fantazje tych pań".
Wiśniowska kontratakuje. O przygotowanie spisku oskarża przywódców innych partii, na czele z Platformą Obywatelską. Argument? Oferta, złożona przedwczoraj na ręce PiS-u.