Aż 85 proc. Polaków nie chce, by w Sejmie zasiadali posłowie z wyrokami. Takie są wyniki sondażu, jaki na zlecenie DZIENNIKA przeprowadził TNS OBOP. Z badań wynika, że zaledwie co dziesiąty wyborca dopuszcza start w wyborach osoby skazanej.
Wiele wskazuje na to, że problem może niedługo przestać istnieć. Wszystkie partie, nawet Samoobrona, wstępnie zadeklarowały poparcie dla zmian, które mają
uniemożliwić start w wyborach osobom skazanym prawomocnymi wyrokami. PSL już w zeszłym tygodniu złożyło w Sejmie własny projekt zmiany konstytucji. PO zrobi to w tym tygodniu, być może już
dzisiaj. PiS, które również deklaruje "nie dla skazańców", też chce szybko złożyć swój projekt, choćby po to, aby nie zostać w tyle za Platformą.
Niewiele jednak wskazuje na to, że zmiany w konstytucji i ordynacji będą biczem na Andrzeja Leppera i Samoobronę. Według ekspertyz zamówionych przez PiS zakaz zacznie obowiązywać od momentu wejścia nowego prawa w życie. To może oznaczać, że lider Samoobrony i jego posłowie nie zostaną ukarani za swoje stare występki. Chroni ich zasada, że prawo nie działa wstecz. Co innego, jeśli ktoś popełni przestępstwo już po wprowadzeniu tych zmian.
Z taką interpretacją nie zgadza się poseł PO Cezary Grabarczyk. "W naszym projekcie jest zapis, że kandydat musi legitymować się niekaralnością" - opowiada poseł. Jego zdaniem takie sformułowanie obejmuje osoby już kiedyś skazane. Podobnie uważają posłowie PSL. W ich wniosku też jest podobny zapis. "Taki przepis powinien obejmować wszystkie osoby z wyrokami na koncie, którym kara się nie zatarła" - przekonuje Franciszek Stefaniuk.
O możliwości odejścia od zasady niedziałania prawa wstecz mówi też konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. On jednak argumentuje inaczej: "Czasami jest to dopuszczalne, tym bardziej że zakaz kandydowania byłby czasowy, bo obowiązywałby do czasu zatarcia wyroku".
Sprawa nie jest jednak łatwa do rozstrzygnięcia, bo jeszcze dwa lata temu także prof. Winczorek był innego zdania. "Prawo nie działa wstecz. Zakaz mógłby objąć osoby skazane dopiero po jego wejściu w życie" - mówił w czerwcu 2004 r.
Niewiele jednak wskazuje na to, że zmiany w konstytucji i ordynacji będą biczem na Andrzeja Leppera i Samoobronę. Według ekspertyz zamówionych przez PiS zakaz zacznie obowiązywać od momentu wejścia nowego prawa w życie. To może oznaczać, że lider Samoobrony i jego posłowie nie zostaną ukarani za swoje stare występki. Chroni ich zasada, że prawo nie działa wstecz. Co innego, jeśli ktoś popełni przestępstwo już po wprowadzeniu tych zmian.
Z taką interpretacją nie zgadza się poseł PO Cezary Grabarczyk. "W naszym projekcie jest zapis, że kandydat musi legitymować się niekaralnością" - opowiada poseł. Jego zdaniem takie sformułowanie obejmuje osoby już kiedyś skazane. Podobnie uważają posłowie PSL. W ich wniosku też jest podobny zapis. "Taki przepis powinien obejmować wszystkie osoby z wyrokami na koncie, którym kara się nie zatarła" - przekonuje Franciszek Stefaniuk.
O możliwości odejścia od zasady niedziałania prawa wstecz mówi też konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek. On jednak argumentuje inaczej: "Czasami jest to dopuszczalne, tym bardziej że zakaz kandydowania byłby czasowy, bo obowiązywałby do czasu zatarcia wyroku".
Sprawa nie jest jednak łatwa do rozstrzygnięcia, bo jeszcze dwa lata temu także prof. Winczorek był innego zdania. "Prawo nie działa wstecz. Zakaz mógłby objąć osoby skazane dopiero po jego wejściu w życie" - mówił w czerwcu 2004 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|
