Postępowanie trwało prawie pół roku. Ale prokuratura uznała, że dowody przedstawione przez polityka PiS nie są wystarczające, by rozpocząć proces.
Prokuratorzy uznali, że nie ma dowodów, by to PZU finansowało kampanię billboardową Donalda Tuska. Nie byli też przekonani, że szefostwo firmy ubezpieczeniowej złamało prawo. Poinformował o tym Maciej Kujawski z warszawskiej prokuratury.
Wszystko zaczęło się w czerwcu od zawiadomienia złożonego przez Kurskiego. Potem potoczyło się błyskawicznie - najpierw przeszukanie w siedzibie PZU i wszczęcie śledztwa. Poseł PiS twierdził, że po zakończeniu przygotowanej przez PZU kampanii "Stop wariatom drogowym", na billboardach w tajemniczych okolicznościach pojawiły się plakaty Donalda Tuska. A lider PO zaprzeczył, by za jego kampanię płaciło PZU.