Lubelska prokuratura tłumaczy, że chodzi o sprawę burmistrza Dębicy, który miał dostać ostrzeżenie, że policja zamierza go zatrzymać. Zbigniew S. nie przyznaje się do winy i nie chce składać wyjaśnień. Jeśli zarzuty się potwierdzą, może dostać nawet trzy lata więzienia.
Polityk zeznawał przed prokuratorem w maju i czerwcu. Śledczy przesłuchiwali go w związku z doniesieniem, jakie trafiło na ich biurko. Według niego, ówczesny szef resortu Krzysztof Janik miał ostrzegać burmistrza Dębicy, że interesuje się nim policja. Teraz prokuratorzy podejrzewają, że S. nie mówił im wtedy prawdy.
Zbigniew S. już wcześniej miał kontakt z prokuratorem. Był jednym z głównych oskarżonych i skazanych w sprawie afery starachowickiej. Tam także chodziło o przeciek o planowanej przez policję akcji. S. dostał karę 3,5 roku więzienia, ale za kraty nie poszedł, bo tuż przed końcem swojej kadencji ułaskawił go prezydent Aleksander Kwaśniewski.