Dziennik Gazeta Prawana logo

Kim jest pan Wachowski

12 października 2007, 15:09
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Podejrzany o płatną protekcję, ukrywanie tajnych dokumentów i składanie fałszywych zeznań Mieczysław Wachowski, b. minister stanu w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy, odkąd stał się osobą publiczną, uchodził za tajemniczą postać. Politycy wszystkich frakcji właśnie jego obwiniali o zakulisowe działania. Ale nikt mu tego nie udowodnił.
"Byłeś przy mnie zawsze, kiedy cię potrzebowałem" - pisał do Wachowskiego prezydent Lech Wałęsa, kiedy ten skończył 43 lata. Od lat 70. Wachowski był blisko rodziny Wałęsów. Z czasem zyskał opinię najbliższego człowieka prezydenta Wałęsy. Były prezydent zawsze bronił swojego b. ministra.

Wachowski urodził się w 1950 r. w Bydgoszczy, gdzie ukończył Technikum Mechaniczno-Elektryczne. W 1969 r. zdał egzamin do Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni. Studiował dwa lata na tamtejszym wydziale mechanicznym. Studia przerwał w 1972 r.

W okresie od 1972 do 1978 r. pracował jako zaopatrzeniowiec. Po powrocie z 4-miesięcznego pobytu w Wielkiej Brytanii kupił fiata 125 i został taksówkarzem. Od wtedy datuje się jego znajomość z Wałęsą.

Po sierpniu 1980 r. został jednym z trzech kierowców Komisji Krajowej "Solidarności", a wkrótce głównym kierowcą Lecha Wałęsy. Rok później przedstawiał się jako sekretarz przewodniczącego NSZZ "Solidarność". Internowany 13 grudnia 1981 r. zostaje zwolniony po jednym dniu odosobnienia. Do końca 1982 r. pomagał Danucie Wałęsowej. Po zwolnieniu Wałęsy z internowania w Arłamowie ponownie został - na krótko - jego kierowcą.

W 1987 r. Wachowski uzyskał pozwolenie na prowadzenie zakładu instalatorstwa sanitarnego, c.o. i gazu, i rozpoczął działalność jako rzemieślnik. W roku 1989 r. odbył rejs dookoła świata na jachcie "Zawisza Czarny". Wrócił do Wałęsy w okresie kampanii wyborczej, a po zwycięskich wyborach został dyrektorem gabinetu prezydenta RP.

Był sekretarzem stanu, potem - ministrem stanu. W 1991 r., wyznaczony przez Wałęsę do prowadzenia rozmów koalicyjnych z przedstawicielami pięciu ugrupowań centroprawicowych, został przez te partie zbojkotowany.

Wachowski zasłynął jako osoba publiczna, która w czasie sprawowania urzędu nigdy nie udzieliła żadnej wypowiedzi prasie - nawet wtedy, gdy pod jego adresem pojawiały się zarzuty o współpracę ze służbami specjalnymi - czy to PRL, czy też innych krajów bloku wschodniego. To jego obwiniano o "wojnę na górze" i odejście z kancelarii Wałęsy, m.in. braci Kaczyńskich czy Lecha Falandysza.

W 1993 r. ówczesny lider Porozumienia Centrum Jarosław Kaczyński pokazywał jako dowód na agenturalną przeszłość belwederskiego ministra zdjęcie z kursu oficerskiego MO i SB z 1975 r., przedstawiające rzekomo Wachowskiego. Na zdjęciu rozpoznał się jednak Arnold Superczyński, ówczesny komendant wojewódzki policji w Lublinie (gdy później został szefem stołecznej policji, zarówno on, jak i jego przełożeni zaprzeczali, by ta nominacja miała być swego rodzaju nagrodą za tę sprawę).

Na procesie, który wytoczył J. Kaczyńskiemu za pomówienie o współpracę z SB, Wachowski zapewniał, że nigdy z tą służbą nie współpracował.

W sierpniu 1995 r., dwa miesiące przed wyborami prezydenckimi, Wałęsa rozstał się w Wachowskim.

Znów głośno o Wachowskim zrobiło się w czerwcu 2001 r., gdy ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński powiedział w wywiadzie radiowym, że Wachowski to "wielokrotny przestępca", zaś Wałęsa "dopuszczał się przestępstw".

Obaj pomówieni wytoczyli Kaczyńskiemu procesy karny i cywilny. Kaczyński pogodził się z Wałęsą, Wachowskiego jednak nie miał zamiaru przepraszać, mimo że przegrana w procesie karnym może nawet odebrać mu prezydenturę stolicy.

Proces cywilny Kaczyński przegrał, przed sądem karnym w I instancji zapadł także wyrok nakazujący przeproszenie Wachowskiego. 14 grudnia 2005 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił ten wyrok i zwrócił sprawę do I instancji. Jest ona zawieszona na czas prezydentury Kaczyńskiego. We wrześniu DZIENNIKU Wachowski powiedział, że nie chce już czekać na przeprosiny prezydenta Lecha Kaczyńskiego, tylko przygotowuje pismo do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Stasburgu.

Kaczyński bronił się przypominając wysuwane wobec b. ministra z różnych stron zarzuty, że za łapówkę spowodował ułaskawienie w latach 90. przez prezydenta Wałęsę "Słowika", gangstera z gangu pruszkowskiego. Wachowski temu zaprzeczał, a prokuratura nie ustaliła, kto z ówczesnej Kancelarii Prezydenta przyjął łapówkę za to ułaskawienie.

We wrześniu 2005 r. Wachowski został zatrzymany przez funkcjonariuszy łódzkiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w związku ze śledztwem w sprawie przyjmowania korzyści majątkowych i powoływania się na wpływy. Zostało ono wszczęte po doniesieniu dwóch znanych biznesmenów z podłódzkiego Rzgowa - braci G., właścicieli hal targowych. Doniesienie związane było również ze sprawą sponsorowania przez nich sportowej spółki SPN Widzew SSA. Prokuratura postawiła Wachowskiemu zarzuty płatnej protekcji.

26 października 2005 r. ruszył proces Wachowskiego oskarżonego o złożenie fałszywych zeznań przed prokuraturą w Piasecznie (grozi za to 3 lata więzienia). Proces ten jest bezterminowo odroczony. Chodzi o zeznania Wachowskiego w prokuraturze w Piasecznie w 2003 r. Zaprzeczył wówczas, by dostał od biznesmena Sławomira M. 30 tys. dolarów jako zwrot części zainwestowanych przez siebie pieniędzy. W 2001 r. Wachowski "włożył" bowiem 159 tys. dolarów w tworzoną przez niego i M. spółkę. Wspólny biznes nie powiódł się. M. - który czeka na swój proces za oszustwo wobec Wachowskiego - twierdzi, że jeszcze w maju 2001 r. zwrócił mu część zainwestowanej kwoty - 30 tys. dolarów. Głównym dowodem jest pokwitowanie odbioru przez Wachowskiego. On sam twierdzi, że pieniędzy nie dostał, a M. spreparował pokwitowanie, wykorzystując kartkę z jego podpisem "in blanco".

W sprawie konfliktu Wachowskiego z biznesmenem jest też odrębny wątek: Sławomir M. twierdzi, że wręczył b. ministrowi 25 tys. dol. za załatwienie mu wizy do USA. Nie mógł jej dostać normalną drogą, poniewa w latach 80. został wydalony z USA za używanie fałszywego paszportu. Wachowski jednak przedstawił dowód, że w dniu, o którym mówi biznesmen, przebywał w Hiszpanii, czego mają dowodzić
pieczątki w paszporcie.

Wachowski bywa widziany w miejscach, w których manifestuje się niezadowolenie wobec Lecha i Jarosława Kaczyńskich. We wrześniu uczestniczył w pikiecie osób domagających się dymisji rządu. W sierpniu przyszedł na rozprawę bezdomnego Hubert H. oskarżonego o znieważenie prezydenta.

Na początku listopada media podawały, że Wachowski organizuje polityczne zaplecze dla Lecha Wałęsy. Nowa formacja miała nosić roboczą nazwę "Polska Zdrowego Rozsądku". Sam Wałęsa mówił później, że ten ruch polityczny nie zyskał na razie dużego zainteresowania społecznego.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj