Wojskowe Służby Informacyjne na początku lat 90. próbowały przejąć kontrolę nad mediami w Polsce - podały "Wiadomości" TVP, powołując się na raport komisji weryfikacyjnej WSI. Raport ma zostać odtajniony 1 lutego. Te informacje budzą oburzenie większości polityków.
Tadeusz Cymański z PiS zastrzega, że to jeszcze informacje niepotwierdzone. Ale i tak są szokujące - podkreśla poseł. Dodaje, że jeśli się ma w ręku media, to można kontrolować cały kraj, nie mając w ręku żadnego urzędu państwowego. I do tego dążyły właśnie WSI - mówił w TVN Cymański.
Z kolei dla wicepremiera Andrzeja Leppera najgorsze w całej sprawie jest to, że wciąż dochodzi do przecieków z raportu po likwidacji WSI. Bo dziennikarze znają go wcześniej niż wicepremier. Szef Samoobrony uważa, że winni tych przecieków powinni ponieść karę.
Opozycja również pyta: Kto działa przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu? Pytanie takie stawia Ryszard Kalisz z SLD. I tłumaczy, że skoro prezydent zapowiedział ujawnienie 1 lutego raportu, to obecne przecieki są działaniem wymierzonym przeciw niemu. Kalisz broni WSI. Mówi, że to były służby, które powstały w wolnej Polsce i były efektywne.
Odpowiada mu Wojciech Wierzejski z LPR, który podkreśla, że gdyby WSI nie łamały prawa i były sprawne, to nie zostałyby rozwiązane. Były strukturą patologiczną - podkreśla Wierzejski.
A Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej uważa, że to źle, iż w raporcie z likwidacji WSI są nazwiska. "To ewenement w skali świata" - mówi poseł. I dodaje, że na całym świecie jest normalne, że korespondenci zagraniczni współpracują z wywiadem. "Ale jeśli tu chodziło o budowanie strefy wpływów w mediach to jest naganne. Ja dopuszczam taką możliwość, że były takie pomysły w wojsku" - mówi Komorowski.